 |
Drodzy Paneliści!
W tym numerze Biuletynu "Twój Punkt Widzenia" zastanawiamy się nad tym, czy kosmos... ma zapach. Okazuje się bowiem, że tuż po zamknięciu się hermetycznych śluz i otwarciu drzwi wewnętrznych do stacji kosmicznej, astronauci odczuwają "słodkawy, metaliczny zapach". Porównują go do zapachu ozonu lub woni spawania. Skąd się bierze ten zapach? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć w dziale "Taki jest świat". Zapraszamy też do działu "Listy od Was", w którym prezentujemy niektóre z e-maili dotyczących Biuletynu. Na zakończenie jak zwykle proponujemy zabawę w "Prawdę czy fałsz" i opowieść z cyklu "Ci szaleni naukowcy". Miłej lektury!
Taki jest świat – Czy kosmos pachnie?
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak pachnie kosmos? Cóż za dziwaczne pytanie! Jak próżnia może pachnieć? A jednak! Zapach, który czuć po otwarciu i zamknięciu śluzy, astronautom kojarzy się z wonią spalonego prochu strzelniczego lub zapachem ozonu. Inni twierdzą, że "zapach kosmosu" nie jest podobny do niczego, czego doświadczyli na Ziemi - i wciąż go pamiętają. Lot w kosmos to niezapomniane przeżycie dla każdego z amerykańskich astronautów, rosyjskich kosmonautów, chińskich taikonautów czy po prostu kosmicznych turystów wielu narodowości. To niesamowita przygoda. W takich chwilach niezależnie od ewentualnych niebezpieczeństw, niezależnie od zadań do wykonania, niezależnie od wszystkich okoliczności, chłonie się wszystko: każdy widok, zapach, każdy dźwięk. To podobno niesamowite uczucie, zobaczyć Ziemię przez iluminator na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, doświadczyć stanu nieważkości czy też wyjść w przestrzeń. Ci, którzy tam byli, starają się jak najwierniej oddać słowami to, czego sami doświadczyli. Wśród tych opowieści powtarzają się historie o "zapachu kosmosu". Mówił o nim Thomas D. Jones, który aż trzykrotnie miał okazję wyjść w przestrzeń podczas misji STS-98 w 2001 roku. Wyznał, że przestrzeń kosmiczna pachnie podobnie do "gryzącego zapachu ozonu" - ma woń nieco podobną do zapachu spalonego prochu strzelniczego. Zaraz - powie niedowiarek - skąd w szczelnym, pachnącym tworzywami sztucznymi kombinezonie "zapach kosmosu"? Skąd "woń przestrzeni" w hermetycznej stacji kosmicznej, która - jak opowiadał niegdyś Mirosław Hermaszewski o stacji Salut 6 - dość swoiście pachnie mieszaniną lakieru i gumy, o ile nic się akurat nie przypali w kuchni... Nie da się, oczywiście, wystawić nosa w przestrzeń i wciągnąć zapachu. Ale zapach dostaje się przez śluzę, gdy jest ona otwierana. Donald Pettit, oficer naukowy misji STS-113 obsługiwał śluzę, podczas gdy jego dwaj towarzysze wychodzili na zewnątrz. On też zauważył zapach kosmosu. "Zawsze, gdy witałem ich ponownie, czułem ten szczególny zapach" - napisał astronauta po zakończeniu misji na stronach NASA (http://spaceflight.nasa.gov/station/crew/exp6/spacechronicles4.html), dodając, że pachniały kombinezony, hełmy, rękawice i narzędzia. "To może zabrzmi dziwnie, ale próżnia może mieć zapach i człowiek może go poczuć" - pisał. "Wydaje się to tak nieprawdopodobne, jak dźwięki w kosmosie, ale przestrzeń ma konkretną woń". Potem ją sprecyzował: "Najbardziej przypomina słodkawy, przyjemny, metaliczny zapach. Kojarzył mi się z dymami spawalniczymi w warsztacie na mojej uczelni. To właśnie zapach przestrzeni". Mogło by się wydawać, że astronauci padli ofiarami jakiegoś omamu, być może w warunkach nieważkości zawiodły ich zmysły. Ale nie, na ów "zapach kosmosu" zwracali uwagę także inni astronauci. Oto Dominic "Tony" Antonelli, pilot misji STS-119, po spacerze kosmicznym jaki odbył 21 marca 2009 r. ze zdziwieniem przyznał, że choć słyszał o "zapachu kosmosu", wydawało mu się to dziwne, póki sam go nie poczuł. Jak twierdzi, zapach jest najbardziej wyczuwalny, kiedy zamyka się właz zewnętrznej śluzy i otwierają się wewnętrzne drzwi. Poczuł go również Koichi Wakata, Japończyk, uczestnik dwóch misji wahadłowców i członek 18 ekspedycji na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Czy jednak jest to rzeczywiście zapach kosmosu? Umowna linia Karmana, czyli granica między ziemską atmosferą a przestrzenią kosmiczną przebiega na wysokości 100 km nad powierzchnią Ziemi. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna porusza się na orbicie, między 320 a 380 km nad powierzchnią Ziemi, daleko za tą umowną granicą, ale jednak wciąż znajduje się w zasięgu tak zwanej termosfery. Ziemia nie przyciąga już tak mocno cząsteczek gazu, ale o zupełnej próżni nie można mówić. Jest tu obecny atomowy tlen, najprawdopodobniej odpowiedzialny za ów "zapach kosmosu". Tlen - choć jest go niezwykle mało - "przywiera" do materiału, z którego wykonany jest kombinezon i wnoszony jest na pokład stacji. Takie rozwiązanie sprawy "kosmicznego zapachu" przedstawił Thomas D. Jones. Jakkolwiek jednak by nie było, NASA stwierdziła, że dobrze byłoby ten zapach zrekonstruować tu, na Ziemi. Dzięki temu szkolenie astronautów miałoby odbywać się w warunkach jeszcze bardziej zbliżonych do kosmosu, a zapewne znalazłoby się i jakieś komercyjne wykorzystanie "zapachu kosmosu". Zadanie odtworzenia woni powierzono brytyjskiemu chemikowi Stevenowi Pearce'owi, specjaliście od zapachów i smaków w przemyśle spożywczym. Brytyjczyk nie będzie miał łatwego zadania, bo oprzeć się musi tylko na tym, co opowiedzą mu powracający z kosmosu astronauci. Jak widzieliśmy, każdy z nich nieco inaczej opisywał ów zapach. Niektórym astronautom zapach kosmosu wydał się podobny nawet do "woni smażonych steków", do zapachu "spawanego motocykla", a Anousheh Ansari, pierwsza kobieta-turystka, wspominała o "przypalonych ciasteczkach migdałowych".
Listy od Was na adres: pomoc@opinie.pl
W poprzednim numerze Biuletynu zamieściliśmy list Panelisty, dotyczący "teorii długości spódniczek". Teoria ta stwierdza, że w okresach, gdy spódniczki na ulicach ulegają skróceniu, wartość akcji na giełdzie idzie w górę, a spada, gdy zaczynają zakrywać kolana. My zaś przypomnieliśmy w tym kontekście m. in. żartobliwe, acz sprawdzające się w praktyce "prawo Mierscheida" oraz znane prawo Moore'a. Oto odpowiedź innego Panelisty na tamten list i na nasz komentarz: Pragnę się podzielić moją refleksją odnośnie opisanych w Biuletynie Panelisty nr 56/2009 "teorii długości spódniczek" i prawa Moore'a. Otóż - zależność pomiędzy długością spódniczek i wartością giełdy zdaje się być mocno przypadkowa. Jednak przeprowadzone na osobach grających na giełdzie badania wykazały, że skłonność do podejmowania ryzyka jest związana z poziomem testosteronu i że przedłużanie się spadków notowań ponad to, co wynikałoby z racjonalnych ekonomicznych przesłanek, może w pewnym stopniu wynikać z niedoboru odwagi i pewności siebie inwestorów. Może poziom testosteronu u męskich graczy dałoby się powiązać z wyglądem spotykanych przez nich kobiet :) Co do prawa Moore'a to jest ono w swej historii bardzo zaskakujące. Sformułowane w roku 1965, czyli 13 lat przed wprowadzeniem na rynek procesora 8086 (sic!) prawo mówiące o tym, że ekonomicznie optymalna liczba tranzystorów w układzie scalonym podwaja się co 18-24 miesiące, od dawna było skazywane przez wielu na przeterminowanie, a mimo to prawo żyje i ma się dobrze. Obecnie coraz częściej mówi się o tym, że fizyczne możliwości miniaturyzacji zaczynają się wyczerpywać oraz że przy rosnących ilościach tranzystorów będą rosły także długości połączeń między nimi, co zacznie prowadzić do spowolnienia odpowiednio wielkich układów i zwiększenia poboru energii [...]. Podejrzewam, że nawet jeśli procesory do zastosowań domowych przestaną nadążać za prawem Moore'a, to nadal być może czynnik ekonomiczny spowoduje, że ze wzrostu ilości tranzystorów zrobi się duży spadek cen procesorów. Trzeba pamiętać o tym, że szybki wzrost mocy obliczeniowej w komputerach domowych nie jest bezpośrednim skutkiem wykonywania wymagających obliczeń przez przeciętnego Kowalskiego, ale po części jest wynikiem nieustannych starań producentów procesorów, którzy aby utrzymywać zyski muszą sprzedawać dużo, a żeby to osiągnąć konstruują coraz nowocześniejsze procesory. Ich sprzymierzeńcem jest oprogramowanie o dużym apetycie na zasoby skłaniające ludzi do wymiany całkiem sprawnego sprzętu na nowsze i szybsze modele. No i na koniec muszę podzielić się przypuszczeniem, że dwie pozornie niepowiązane sprawy, może łączyć wspólny czynnik, który na każdą z tych spraw wpływa w inny sposób. W zupełności się z Panem zgadzamy, że moc obliczeniowa dzisiejszych komputerów jest wprost niewyobrażalna w porównaniu z komputerami sprzed lat, choć w wielu wypadkach wcale nie wykonują pracy bardziej obciążającej niż niegdysiejsze maszyny. Jeśli zaś utrzyma się tendencja rozbudowy procesorów, o której Pan pisze - to tym lepiej będzie to świadczyło o uniwersalności prawa Moore'a. Pozdrawiamy i czekamy na kolejne listy!
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz - pytania
1. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2009 roku na całym świecie sprzedano 37,2 mln komputerów. 2. Deklaracje podatkowe - tzw. PIT-y - można było w tym roku składać przez internet. Skorzystało z tej możliwości co najmniej 10 tys. osób. 3. Strony przeznaczone dla urządzeń mobilnych, takich jak telefony komórkowe, działają o 30 proc. wolniej niż ich odpowiedniki dla zwykłych przeglądarek.
Ci szaleni naukowcy
Szkoccy uczeni zajęli się rumieńcami i dostrzegli to, co wiemy intuicyjnie od dawna: rumieńce na twarzy to oznaka zdrowia. Poprosili oni grupę badanych o wykonanie delikatnego retuszu zdjęć przy użyciu komputerowych programów. Chodziło o to, by przedstawione na zdjęciach osoby wyglądały "zdrowiej". Badani najczęściej sięgali oczywiście po narzędzie, dzięki któremu można było "dodać" rumieńców osobom ze zdjęć. Fascynujące okazało się jednak, że badani intuicyjnie sięgali po kolor jasnoczerwony, odpowiadający zdrowej, natlenionej krwi. Rzadziej używano ciemnoczerwonego koloru, odpowiadającej krwi odtlenionej. To rozróżnienie bardzo zaskoczyło naukowców, ale też pozwoliło wysnuć ciekawe wnioski - jeśli chcemy zdrowo wyglądać, możemy użyć jednej z dwóch metod: albo używać jaśniejszych różów do twarzy przy makijażu, albo dużo ćwiczyć.
Prawda czy fałsz - odpowiedzi
1. Fałsz. Nabywców znalazło 67,2 mln komputerów. Ale to wcale nie są optymistyczne dane dla producentów. To o 6,5 proc. mniej, niż w tym samym okresie w ubiegłym roku. 2. Prawda. Dotyczyło to co prawda tylko formularza PIT-37, ale i tak do 15 kwietnia skorzystało z tej możliwości ponad 10 tys. osób. Więcej informacji na stronie http://www.e-deklaracje.gov.pl/ 3. Prawda. Tak wynika z badania przeprowadzonego m.in. przez rejestratora domen mobilnych dotMobi.
|
 |