Twój Punkt Widzenia Newsletter

56/2009

 
Twój Punkt Widzenia Newsletter

Drodzy Paneliści!

W dzisiejszym Biuletynie w dziale "Taki jest świat" piszemy o tym, jak rośliny skłaniają owady do tego, by przenosiły pyłek. Zapraszamy też do działu "Listy od Was na adres: pomoc@opinie.pl", w którym odpowiadamy na Wasze pytania i wątpliwości, albo po prostu - jak w tym numerze - prezentujemy Wasze listy. Na deser przygotowaliśmy stałe działy: "Ci szaleni naukowcy" i zabawę w "Prawdę czy fałsz". Zapraszamy do lektury!


Taki jest świat - Jak znaleźć tragarza?

Nadeszła wiosna. Rozkwitają kwiaty, w ciepłym powietrzu coraz częściej słychać brzęczenie malutkich skrzydełek. To znak, że rozpoczyna się... szalona balanga. Wstęp mają głównie owady i to dla nich przygotowane są te atrakcje. Wszystko to w zamian za drobną "usługę", której rośliny nie mogą zapewnić sobie same: przeniesienie pyłku.

Ewolucja stworzyła na przykład rośliny nagonasienne, którym w przeniesieniu pyłku zazwyczaj pomaga wiatr. Te rośliny są określane mianem wiatropylnych i z reguły o ich kwiatach nie mówi się z zachwytem. Mają bowiem prostą budowę, nie pachną, nie wydzielają nektaru. Wiatropylność łączy się ze stratami, bo nie każde ziarenko pyłku dociera tam, gdzie powinno. Podobnie jest w przypadku roślin hydrogamicznych, którym przy zapyleniu pomaga woda.

Co innego okrytonasienne. Te potrzebują pomocy zwierząt do przeniesienia pyłku, więc stroją się i trefią. Tak czy inaczej chodzi o to, by zwabić owady. W zamian te odegrają rolę "tragarzy" przenoszących pyłek.

Chrząszcz Amphicoma prawie wszystkie wizyty odbywa na kwiatach czerwonych. Pszczoły zazwyczaj lubią żółte kwiaty, motyle dzienne - kwiaty o jaskrawych kolorach, zaś motyle nocne preferują kwiaty bladoniebieskie lub białe, dobrze widoczne w świetle księżyca.

Przykładem na dostosowanie się do upodobań owadów są raflezje o ogromnych, największych w świecie roślin, pięciolistnych, jaskrawoczerwonych kwiatach, zakwitających raz na kilka lat. Mieszkańcy Sumatry nazywają je "trupim kwiatem", bo choć wizualnie niezwykle urzekają, to jednak wydzielają zapach gnijącego mięsa. Podobny sposób stosuje sukulent Orbea variegata o kwiatach udających barwą futro zwierząt, również wydzielający zapach popsutego mięsa. Trudno się zatem dziwić, że cieszy się sporym zainteresowaniem wśród much.

Nierzadko po prostu wystarczy tyko odpowiednio się zareklamować. Znany nam wiesiołek widziany oczami owada przypomina lądowisko dla helikoptera lub właśnie krzykliwy plakat. Dla ludzkiego oka jest żółty, ale w nadfiolecie widziany jest jako niebieski z zaznaczonymi polami, w których znajduje się pyłek.

Najczęstszym sposobem zapłaty za usługę przetransportowania pyłku jest "procent" od frachtu. Pyłek ma dla owadów wysoką wartość odżywczą. Zbierają więc ładunek, fruną z kwiatka na kwiatek, a przy okazji zapylają. Nagrodą bywa też nektar.

Taki sposób "rozliczeń" stosują rośliny z rodziny Tibouchina, drzewka lub krzewy z klimatu tropikalnego, u nas widywane nieraz w donicach na tarasach i w ogrodach. Dla swych gości mają darmowy poczęstunek, czyli fałszywy pyłek na wierzchu kwiatu. Owady, zwabione łatwym dostępem, siadają i jedzą do syta. Przy okazji jednak zbierają i przenoszą dalej ukryty w głębi kwiatu właściwy pyłek.  Z kolei magnolia ze swoimi zamykającymi się na noc kwiatami, oferuje zapylającym je chrząszczom hotel - suche i cieplejsze o ok. 10 st. C schronienie. Innym rodzajem "usług" - przedszkolem z wyżywieniem - kuszą juki, które wchodzą w symbiozę z ćmami z rodziny Prodoxidae. Ćmy te mogą składać jajeczka w kwiatach rośliny, przenosząc jednocześnie pyłek. W zamian juka oferuje schronienie larwom ćmy, pozwalając im także pożywić się niektórymi ze świeżo wyrośniętych nasion.

Orphium frutescens, roślina, którą w języku angielskim określa się mianem róży morskiej, stosuje rozwiązanie, które z powodzeniem mogłoby konkurować z wpisywaniem PIN-u do bankomatu. Pyłek wydostanie się z pylników tylko wtedy, kiedy te zostaną wprawione w drgania o odpowiedniej częstotliwości, a to potrafi tylko jeden, właściwy owad. Przypadkowy "gość" nie dostanie więc cennego pyłku. Innym sposobem jest ukrywanie pyłku głębiej - tak, by dostęp do niego miały tylko owady wyposażone w odpowiednią "trąbkę".

Ale i wśród roślin zdarzają się oszuści. Pół biedy, jeśli tylko napędzą owadowi strachu i wypuszczą go dalej. Tak dzieje się, gdy jakiś owad siądzie na kwiatach roślin zwanych obrazkami plamistymi. Obrazki mają kwiat w kształcie płomienia świecy, który potrafi zamknąć w środku owada. Nie, nie zjada go. Tylko straszy. Owad wpada w panikę, usiłuje się wydostać i szamocze wewnątrz pułapki. Przy okazji zbiera pyłek. Kiedy roślina uzna, że już wystarczy - otwiera się i wypuszcza delikwenta razem z pyłkiem, nie robiąc mu krzywdy.

Warto od czasu do czasu - a pora roku temu sprzyja - przyjrzeć się otaczającej nas przyrodzie. Życzymy więc udanych wiosennych spacerów!


Listy od Was na adres: pomoc@opinie.pl

Dziękujemy za listy. Jeden z naszych Panelistów postanowił podzielić się z Czytelnikami Biuletynu teorią dotyczącą wpływu kryzysu na różne dziedziny życia. Jak pisze, zauważono, że w latach kryzysu rośnie... sprzedaż środków od bólu głowy. Poniżej cytujemy fragment listu Panelisty:

Historycy ubiorów wskazują, że około połowy XIX w. spódnica usamodzielniła się i wraz z bluzką stanowi do dziś najczęściej spotykany ubiór damski. Długość i szerokość spódnicy zmieniały się, od sięgającej ziemi, ściśle zakrywającej nogi, do prawie symbolicznych minispódniczek. Pierwsze poważniejsze skrócenie spódnic dokonało się w latach I wojny światowej, najpierw do kostek, następnie do połowy łydek, a w latach 20. do kolan. Skracanie spódniczek zaowocowało w latach 30. m.in. powstaniem żartobliwej "teorii długości spódniczek" (ang. "skirt length theory") stwierdzającej, że w okresie gdy spódniczki na ulicach ulegają skróceniu, wartość akcji na giełdzie idzie w górę, spada zaś, gdy zaczynają zakrywać kolana.

My dodamy zaś, że nie jest to jedyna taka teoria: z gruntu pozbawiona sensu, ale jednak sprawdzająca się w praktyce. Przypomnijmy choćby "prawo Mierscheida", sformułowane w 1983 roku jako żart, że "wynik wyborczy SPD mierzony w procentach, odpowiada wielkości rocznej produkcji stali w roku wyborczym (w starych krajach związkowych) mierzonej w milionach ton". Choć produkcja stali do wyniku wyborczego partii ma się nijak, to jednak prawo podane przez nieistniejącego, wymyślonego członka Bundestagu, Jakoba Mierscheida, sprawdzało się niemal przy każdych wyborach.

Warto także przypomnieć o znanym "prawie Moore'a", które mówi, że moc obliczeniowa komputerów podwaja się mniej więcej co dwa lata. Jest ono przypisywane Gordonowi Moore’owi, jednemu z założycieli firmy Intel, choć w oryginale - podane w 1965 roku - brzmiało nieco inaczej i dotyczyło liczby tranzystorów w układach scalonych. Prawo to, jak dotąd sprawdzało się dość ściśle, choć już dwa lata temu sam Moore wieścił rychły koniec podanej przez siebie zależności. Elementy elektroniczne są coraz mniejsze, ale istnieje przecież granica miniaturyzacji, wyznaczana wielkościami atomów.

Dziękujemy za ciekawy list, pozdrawiamy i czekamy na kolejne!



W Newsletterze:

Taki jest świat - Jak znaleźć tragarza?
Listy od Was na adres: pomoc@opinie.pl
Ci szaleni naukowcy - Wycieczka na Marsa

Prawda czy fałsz - pytania

1. Każdego dnia dochodzi do kilku milionów prób włamań do sieci Pentagonu.

2. Domeny europejskie "eu" wprowadzono cztery lata temu.

3. Królowa Elżbieta II dostała od Baracka Obamy iPoda.


Ci szaleni naukowcy - Wycieczka na Marsa

Przy okazji przygotowań do misji w 2011 roku, Amerykańska Agencja Aeronautyki i Badania Przestrzeni Kosmicznej, czyli NASA, proponuje wszystkim chętnym wysłanie na Czerwoną Planetę ich imienia i nazwiska zapisanych w układzie scalonym. W 2011 r. na Marsa wysłany ma być trzeci z kolei robot - najbardziej skomplikowany, najnowocześniejszy i najdroższy ze wszystkich. Będzie nosił nazwę "Mars Science Lab".


Prawda czy fałsz – odpowiedzi

1. Prawda. Taką informację podano w komunikacie dotyczącym akcji sprawdzania cyberbezpieczeństwa, być może po to, by uzasadnić wydanie w ciągu pół roku 100 mln dolarów na naprawy i ulepszenie sieci komputerowej Pentagonu. Kim są włamywacze? Pentagon twierdzi, że to najczęściej znudzeni uczniowie, przestępcy albo służby specjalne innych krajów.
2. Fałsz. W ubiegłym tygodniu minęła trzecia rocznica wprowadzenia domeny ".eu".
3. Prawda. Wszystko działo się podczas niedawnego spotkania w Londynie na szczycie G20. Królowa wręczyła prezydentowi USA swoją fotografię z autografem, a Obama odwdzięczył się specjalnie przygotowanym iPodem. Na odtwarzaczu nagrano filmy, które powstały przy okazji wizyty Elżbiety II w USA dwa lata temu. Premier Wielkiej Brytanii dostał natomiast od Baracka Obamy kolekcję filmów na DVD.


Twój Punkt Widzenia Newsletter
Interaktywny Instytut Badań Rynkowych Sp. z o.o.
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
tel. (prefix) (0 22) 874 41 00


Masz problem z poprawnym wyświetleniem newslettera? Kliknij tutaj, aby otworzyć go w Twojej przeglądarce.

Powyższa wiadomość została wysłana przez system prenumeraty elektronicznej serwisu www.opinie.pl.
Jeśli nie chcesz otrzymywać naszego newslettera, kliknij na ten link, aby automatycznie wypisać się z naszej bazy danych: WYPISANIE