Twój Punkt Widzenia Newsletter

33/2008

 
Twój Punkt Widzenia Newsletter

Drodzy Paneliści!

Jesteśmy pewni, że posiadacie najnowsze wersje programów chroniących Wasze komputery przed różnego rodzaju szkodnikami (jeśli nie - pobierzcie aktualizacje!). Ale czy to wystarczy, by czuć się bezpiecznie? Okazuje się, że nie. Dziś opowiadamy o tym, jak łatwo przechwycić dane z komputerów, korzystając ze zdumiewająco prostych rozwiązań - zajrzyjcie do "Zakamarków sieci". W tym wydaniu Biuletynu znajdziecie również stałe pozycje - dział "Ci szaleni naukowcy" oraz zabawę w "Prawdę czy fałsz".


I po majówce!

Obie tegoroczne majówki już za nami. Pogoda w kraju raczej nie sprzyjała, co jednak nie przeszkodziło wielu panelistom w udanym wypoczynku. Czasem bywało i tak, że jedna z majówek była bardzo udana, zaś kolejna - nie do końca:

Poprzednią majówkę miałam bardzo udaną i chyba los po prostu dozuje szczęście bo teraz się nie zapowiada... jesteśmy z mężem ledwo miesiąc po ślubie więc każdy taki wyjazd jest przedłużeniem podróży poślubnej... Jest takie miejsce niedaleko Białogardu, które jest po prostu magiczne! Jego magia to cudowne połacie lasu, przyrody i spokoju, jego magia to morze i jeziora niedaleko, ale przede wszystkim jego magia to to, że mąż tam się wychował i miejsce jest pełne wspomnień ciekawych, śmiesznych i przerażających, jego magia to cudowni znajomi męża, którzy od razu mnie zaakceptowali i traktują jak swoją, a co najwspanialsze, że mimo, że życie porozsyłało ich po całej Polsce, oni przynajmniej raz w roku się tam zjeżdżają, żeby się spotkać, palić ogniska, organizować spływy kajakowe i dużo innych ciekawych rzeczy. Odkąd poznałam mojego męża ja również w tym uczestniczę i jestem świadkiem jak ludzie z całej Polski, w przedziale od 20 - 40 lat, studenci, policjanci, prawnicy, biznesmeni, kierownicy i zwykli pracownicy spotykają się ze sobą, wspaniale bawią i wszyscy są wszystkich kolegami. No i właśnie w drugą majówkę zjeżdżają się wszyscy, ledwo bo ledwo udało mi się dostać urlop na piątek, już wszystko zaplanowane, a tu się okazuje, że mąż ma egzaminy jeden w sobotę, drugi w niedzielę i raczej nie będzie w stanie ich sobie przełożyć... siedzieć w mieście w taką majówkę to po prostu okropne. Mimo mego nieszczęścia wszystkim Polakom życzę cudownej pogody i bardzo udanej majówki!!! Ma-ika

Ma-iko, gratulujemy tak fantastycznych znajomych! Mamy nadzieję, że już za rok będziecie mogli wziąć udział w tym wyjątkowym zjeździe przyjaciół i że zabawa będzie wspaniała! No i trzymamy kciuki za wyniki egzaminów! Dziękujemy za wszystkie nadesłane listy. Jak zawsze, czekamy na kolejne Wasze wypowiedzi pod adresem: panel@opinie.pl

 


Zakamarki sieci - Jak nas można podejrzeć?

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła - mówi przysłowie. Mimo to ludzie nadal chcą poznać tajemnice innych - chociażby te, które powierzamy komputerowi. Na temat szkodliwych programów wylano już morze atramentu (lub - jak kto woli - poświęcono im terabajty danych). Jest to zagrożenie, którego jesteśmy świadomi i przed którym powinniśmy się zabezpieczyć. Ale jeśli komuś naprawdę zależy na zdobyciu informacji, sięgnie po metody niestandardowe. Jakie? Na przykład po lornetkę.

Czy mówimy o szpiegach, kryjących się w mroku mieszkań wynajętych naprzeciwko okna ważnych dyplomatów? Zapewne również i szpiedzy wykorzystują przedstawione tu sposoby. My jednak skupimy się na informatykach, bo to od nich wszystko się zaczyna.

Pewnego razu grupa uczonych z Wydziału Informatyki niemieckiego uniwersytetu w Saarbrucken wybrała się na wspólny obiad, gdzie luźno rozmawiano o tym i o owym. Ktoś rzucił pomysł: a gdyby tak spróbować odczytać odbity w okularach obraz monitora? Pomysł nie okazał się wcale tak nierealny w praktyce. Już na uczelni zaczęto nad nim pracować na poważnie. Chodziło o program, który byłby w stanie wyostrzyć, odwrócić i "wyprostować" obraz, zarejestrowany kamerą przez lornetkę. Okazało się, że z odbiciami w okularach program nie radzi sobie akurat zbyt dobrze, ale obraz ze szklanek czy butelek jest nadspodziewanie wyraźny. Za pomocą lornetki z pięciu metrów można bez problemu odczytać treść odbitego na ściance szklanki dokumentu z czcionką wielkości 12 punktów. Jeśli rozmiar czcionki wynosi 18 punktów, da się go odczytać nawet z 10 metrów, zaś zastosowanie profesjonalnego teleskopu pozwoliło na wygodne odczytywanie dokumentów odbitych na butelce z 30 metrów. Kto by pomyślał, że zagrożenie dla naszej prywatności stanowić może stojąca przy komputerze szklanka?

Z kolei amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara za cel postawili sobie stworzenie programu, który mógłby odczytywać znaki, wprowadzone za pomocą klawiatury, na podstawie nagrania wideo ruchów palców osoby piszącej. I udało się. Wystarczy nagrać ruch rąk (klawiatura nie musi być widoczna), by program odczytał nawet 40 procent słów. Uczeni przekonują, że wystarczy to, by zorientować się, o czym jest tekst. Pracują też nad zwiększeniem dokładności. Badacze podkreślają, że nagranie nie musi być dobrej jakości, wystarczy nawet internetowa kamera, bo kluczowy w analizie jest ruch.

Podobnym zagadnieniem zajmowali się już niegdyś uczeni z tego samego uniwersytetu, ale z wydziału informatyki w Berkeley. Udowodnili oni, że wystarczy nagrać odgłosy, wydawane przez komputerową klawiaturę, by potem móc odtworzyć wprowadzony tekst. Tu sprawa również była dość skomplikowana, bowiem - choć dźwięk wydawany przez każdy z klawiszy różni się od dźwięku innych - najpierw trzeba było przyporządkować odgłosy do poszczególnych klawiszy. Zrobiono to metodą statystyczną - porównując uderzenia w klawiaturę z danymi o częstotliwości występowania znaków w języku. Kiedy wiadomo już, jak brzmi każdy z klawiszy, maszyna jeszcze raz "przesłuchuje" nagranie. Końcowy efekt to 96 procentowa dokładność odczytywania znaków.

Na inny pomysł wpadł już w roku 1985 naukowiec Wim van Eck, pracownik Neher Laboratories of the Netherlands. Za pomocą stosunkowo prostego - nawet w tamtych czasach - sprzętu mieszczącego się w niedużym samochodzie odtworzył informacje przetwarzane na komputerach pobliskiego budynku. Jak tego dokonał? Każde urządzenie wykorzystujące do swej pracy energię elektryczną jest źródłem promieniowania elektromagnetycznego. Komputery, które przetwarzają informacje, wprost rozsiewają takie promieniowanie. Możliwe jest więc przechwycenie go i podejrzenie zawartości ekranu - nawet bez zbliżania się do komputera. Współcześnie stosowane metody są oczywiście znacznie bardziej wyrafinowane. Nikt nie używa już zmodyfikowanych telewizorów, jak ów Holender. Dlatego do przesyłania naprawdę ważnych informacji używa się specjalnego sprzętu, odpowiednio ekranowanego przed takim "podsłuchem".

Metody przechwytywania poufnych danych - nie za pomocą odpowiedniego oprogramowania lub sprzętu, ale poprzez odpowiednie wykorzystywanie elementów otoczenia maszyny zawsze fascynowały naukowców. Sam komputer łatwiej zabezpieczyć. Trudniej strzec się przed "podejrzeniem" naszych danych z zewnątrz. A to, niestety - jest możliwe.



W Newsletterze:

I po majówce!
Zakamarki sieci - Jak nas można podejrzeć?
Ci szaleni naukowcy - Elektrownia na środku morza

Prawda czy fałsz - pytania

1. Jeden euro - tyle wyniosła cena wywoławcza za dziecko na internetowej aukcji.

2. Powstała wersja Wikipedii (internetowej encyklopedii) dla Slązaków.

3. Jedna czwarta amerykańskich firm zajmujących się handlem padła ofiarą ataku informatycznego.


Ci szaleni naukowcy - Elektrownia na środku morza

Na morzu wieje bardziej niż na lądzie. Nie ma też sąsiadów, którzy mogliby narzekać na hałas. No i wreszcie - łatwiej znaleźć tam pusty teren. To wszystko sprawia, że morze jest idealnym miejscem do budowy... elektrowni wiatrowych - uznali konstruktorzy. I zabrali się za projektowanie pierwszego na świecie wiatraka, który pływać będzie po Morzu Północnym. Ta śmiała konstrukcja ma być umieszczona na specjalnej pływającej boi, podobnej do tych, które stosuje się przy budowie platform wiertniczych. Boja ta, którą w razie potrzeby będzie można zanurzyć, ma od powierzchni morza sięgać na głębokość 100 m i być przymocowana do dna trzema kotwicami. Na boi stanie 65-metrowej wysokości i 8-metrowej średnicy wieża turbiny wiatrowej. Nie jest to jednak tani pomysł: koszt budowy takiej konstrukcji to 52 mln euro.


Prawda czy fałsz - odpowiedzi

1. Prawda. To miał być tylko żart - tłumaczyli rodzice, mieszkańcy Niemiec, którzy napisali, że "niemowlę za dużo płacze i nadaje się tylko do kolekcji". Policja potraktowała sprawę bardzo poważnie i odebrała im dziecko. Przebieg aukcji świadczy jednak dobrze o internautach - przez trzy dni nie zgłosił się żaden chętny do kupna dziecka.

2. Prawda. "Witej! To je Wikipedyjo we ślunskij godce" - tak brzmi przywitanie w tej wersji Wikipedii. Znajdziemy ją pod adresem http://szl.wikipedia.org/wiki/

3. Fałsz. Ofiarami ataku była prawie połowa amerykańskich firm zajmujących się sprzedażą, od sklepów internetowych po duże supermarkety. Niewielki procent firm zdecydowało się poinformować klientów o tym, że ich dane były w niebezpieczeństwie.



Twój Punkt Widzenia Newsletter
Interaktywny Instytut Badań Rynkowych Sp. z o.o.
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
tel. (prefix) (22) 87 44 113


Masz problem z poprawnym wyświetleniem newslettera? Kliknij tutaj, aby otworzyć go w Twojej przeglądarce.

Powyższa wiadomość została wysłana przez system prenumeraty elektronicznej serwisu www.opinie.pl.
Jeśli nie chcesz otrzymywać naszego newslettera, kliknij na ten link, aby automatycznie wypisać się z naszej bazy danych: WYPISANIE