Twój Punkt Widzenia Newsletter

28/2008

 
Twój Punkt Widzenia Newsletter

Drodzy Paneliści!

Otrzymujecie nasz Biuletyn tuż przed Wielkanocą. Jest jeszcze czas na przygotowania - być może w malowaniu pisanek pomoże Wam dział "Taki jest świat". Pokazujemy dziś, czym różnią się kraszanki od drapanek, a te od oklejanek. To fascynujące, jak bardzo różniły się - i wciąż różnią - jajka w różnych regionach Polski. W tym wydaniu Biuletynu badania "Twój Punkt Widzenia" nie zabraknie również stałych elementów: działu "Ci szaleni naukowcy" oraz zabawy w "Prawdę czy fałsz". Ponadto, na łamach niniejszego wydania Biuletynu pragniemy życzyć Wam spokojnych, zdrowych, pełnych optymizmu i uśmiechu świąt wielkanocnych, wiosennej radości, pogody ducha oraz niezapomnianych chwil spędzonych w rodzinnym gronie.


Taki jest świat - Jaja pięknie zdobione

Zaczęło się od Marii Magdaleny. Według legendy, kiedy ujrzała zmartwychwstałego Chrystusa, pobiegła do domu. Zobaczyła, że wszystkie jajka w gospodarstwie zabarwiły się na czerwono. Rozdała je apostołom. Ale tak naprawdę zwyczaj ozdabiania skorupek jaj znany był wcześniej... o wiele wcześniej. Co takiego jest właściwie w tych kolorowych jajach, że co roku sporządzamy na Wielkanoc pisanki, kraszanki, drapanki, oklejanki, malowanki?

Najstarsze zdobione jaja, które znamy, liczą sobie ponad 5 tysięcy lat. To wyroby Asyryjczyków. Nieco młodsze pochodzą z Egiptu, Persji, Rzymu i Chin. Malowanie jajek znane było w czasach cesarstwa rzymskiego. Piszą o tym zwyczaju Owidiusz i Pliniusz.

Najstarsza polska pisanka datowana jest na X wiek. Znaleziono ją w czasie wykopalisk w Ostrowiu. Okazało się, że... właściwie nie różni się techniką wykonania od dzisiejszych, wykonywanych w tej części Sląska Opolskiego! Wspomnijmy jeszcze i o tym, że pisanki musiały być na ziemiach polskich szeroko znane w XIII wieku, bo kronikarz Wincenty Kadłubek zupełnie swobodnie pisze: "Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się z panami swemi jak z malowanymi jajami". Gloger w "Encyklopedii Staropolskiej" opisuje jedną z technik ozdabiania: "Farbują jaja w brezylii czerwonej i sinej, w odwarze z łupin cebuli, z kory dzikiej jabłoni, listków kwiatu malwy, kory olszowej, z robaczków czerwcem zwanych, w szafranie, krokoszu itd. Rysują jajko rozpuszczonym woskiem, aby farba miejsc powoskowanych nie pokryła. Rysowanie zowią pisaniem, stąd nazwa pisanki ". Te techniki nie zmieniły się właściwie do dziś.

Wprawnemu etnografowi rzut oka na pisankę wystarczy, by dość dokładnie określić, w jakiej części Polski zostały wykonane. Zdobione jaja różnią się między sobą - nie tylko tym, jak są barwione, czy wytrawiane, ale również wykorzystywanymi ornamentami czy symbolami roślinnymi. Fachowiec opowie o wiatraczkach, supełkach, krzyżykach, gwiazdkach, grabkach, pazurkach, jodełkach, słoneczkach czy serduszkach, wykonywanych woskiem, spływającym ze słomki, patyczka, igły lub szpilki; godzinami można rozwodzić się nad kociewską metodą batikowo-skrobaną czy sposobami na uzyskanie złotego koloru kraszanki.

No właśnie, czym różnią się od siebie pisanki, kraszanki, drapanki i oklejanki? To cztery główne techniki stosowane dawniej do dekorowania jaj. Metodę wykonywania klasycznych pisanek opisał Gloger. Można tylko dodać, że prawdziwi specjaliści (a właściwie specjalistki, bo w wielu regionach Polski zajęcie malowania jaj zarezerwowane było dla kobiet) potrafią wykonywać pisanki wielobarwne, bardzo bogate, nurzając je w coraz jaśniejszych barwnikach wielokrotnie. Pochodną tej techniki jest wytrawianie już zabarwionych powierzchni naturalnymi kwasami, na przykład sokiem z kiszonej kapusty. Pisanki wykonywano w wielu rejonach Polski, ale można odróżnić na przykład wzór typowy dla Kurpi od zdobień podolskich a te z kolei od drobnych huculskich ornamentów i wzorów.

Na Podlasiu nie barwi się jaj, ale się je okleja. Kiedyś używano do tego rdzenia sitowia, potem zastąpiono je kolorową włóczką. To szczególnie interesująca forma zdobienia, bo wzory są przestrzenne. Podobną technikę - naklejania - stosuje się w okolicach Łowicza. Przygotowane wcześniej misterne wycinanki z papieru nakleja się na obłą powierzchnię jaj.

Tym, którzy preferują minimalizm formy, można polecić kraszanki. Ich piękno wyraża się tylko w barwie. Kraszanki nie mają wzorów, ale wyobraźcie sobie koszyk wypełniony soczyście kolorowymi jajkami, a każde z nich - w innym kolorze. Nie trzeba dodawać, że kilkaset lat temu gospodynie na Pomorzu nawet nie wyobrażały sobie istnienia syntetycznych barwników. Wszystkie surowce - zbierane przez cały rok - były naturalne. Żółte kraszanki otrzymywano dzięki wywarom z liści brzozy i olchy, kory młodej jabłoni, z drewna morwy, z suszonych kwiatów jaskrów, rumianku, łusek cebuli oraz modrzewiowych igieł. Na czerwono barwiła kora dębu, szyszki olchy, owoce czarnego bzu i suszone jagody. Kolor brązowy uzyskiwano dzięki łupinom orzecha włoskiego i jodłowym igłom. Na niebiesko barwiły owoce tarniny, zaś kolor zielony jaja zawdzięczały niektórym trawom czy choćby liściom pokrzywy. Inne barwy najczęściej uzyskiwano łącząc te kolory. Pomarańczowy można było uzyskać dzięki marchwi czy dyni, ale także łącząc kąpiel czerwoną z żółtą. Kolor fioletowy dawały płatki ciemnych malw, ale równie dobrze można było łącząc kolor czerwony z niebieskim. Łączeniem koloru brązowego z żółtym uzyskiwano piękne odcienie złota. Na koniec natłuszczano kraszanki w oleju, by jeszcze bardziej cieszyły oko.

Uzyskanie pożądanego koloru wymagało wielkiej wprawy i precyzji. Bo przecież barwa zależała nie tylko od tego, ile barwnika znalazło się w wywarze, ale również od czasu barwienia i temperatury.

Na Sląsku barwiono jaja w ten sam sposób, z tym, że za pomocą ostrego kozika wydrapywano w nich - stąd nazwa drapanki - niezwykłe wzory. Na początku wzory pozostawały w naturalnym kolorze skorupki, potem zaobserwowano, że chropowate wyżłobienia łatwo przyjmują inny barwnik.

Dziś, w czasach, gdy skorupki jaj znakuje się laserami, opisane sposoby wykonywania pisanek mają się zupełnie dobrze. Znacznie częściej barwimy jaja w wywarze z cebuli, niż kolorujemy je farbkami ze sklepu. I to jest właśnie piękne w pisankach - tradycja.



W Newsletterze:

Taki jest świat - Jaja pięknie zdobione
Ci szaleni naukowcy - Niscy to zazdrośnicy?

Prawda czy fałsz - pytania

1. Wielkość monitora ma wpływ na szybkość wykonywania pracy przez pracownika.

2. 50 tysięcy dolarów - tyle kosztuje na internetowej aukcji szkielet mastodonta.

3. Najwięcej internautów jest w Stanach Zjednoczonych.


Ci szaleni naukowcy - Niscy to zazdrośnicy?

Holendersko-hiszpański zespół naukowców zajął się ludzką małością - zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym. Badacze doszli bowiem do wniosku, że bardziej zazdrośni są ludzie niskiego wzrostu. Uczeni zapytali 550 osób, jakie cechy najbardziej niepokoją ich u rywali i poprosili o ocenę, jak bardzo intensywne jest to uczucie. Mężczyźni wpadają w niepokój, gdy ich rywale są atrakcyjni, bogaci i silni. Im wyższy uczestnik badania, tym mniejsza była odczuwana przezeń zazdrość. U pań liczył się wygląd i powab rywalek, przy czym najmniej intensywnie odczuwały zazdrość, jeśli same były średniego wzrostu. Wyniki takich badań warto jednak przyjąć z przymrużeniem oka. Rozejrzyjmy się - wśród naszych znajomych na pewno jest ktoś niski, ale o wielkim sercu.



Prawda czy fałsz - odpowiedzi

1. Prawda. Tak przynajmniej twierdzą badacze z Uniwersytetu w Utah. Według nich, użytkownicy komputera przed monitorem o przekątnej 24 cali, mogą wykonywać prace biurowe o 52 proc. szybciej niż w przypadku pracy z 18-calowym wyświetlaczem. Optymalny - według amerykańskich badaczy jest właśnie monitor 24-calowy. Przy pracy z monitorem o przekątnej o dwa cale większej wydajność pracy spada.

2. Fałsz. Za szkielet mastodonta musimy zapłacić co najmniej 115 tysięcy dolarów, a do tego dodać koszty wysyłki. Wystawiło go na internetowej aukcji małżeństwo z Kalifornii. To właśnie na ich działce znaleziono najpierw ząb, a potem cały szkielet mastodonta. Paleontolodzy uważają, że szkielet ma 3 miliony lat.

3. Fałsz. W Chinach - twierdzi pekińska firma BDA. Jej raport bazuje na danych Chińskiego Internetowego Centrum Informacyjnego, które jest w posiadaniu danych wszystkich internautów w państwie. Jest ich 210 milionów.


Twój Punkt Widzenia Newsletter
Interaktywny Instytut Badań Rynkowych Sp. z o.o.
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
tel. (prefix) (22) 87 44 113


Masz problem z poprawnym wyświetleniem newslettera? Kliknij tutaj, aby otworzyć go w Twojej przeglądarce.

Powyższa wiadomość została wysłana przez system prenumeraty elektronicznej serwisu www.opinie.pl.
Jeśli nie chcesz otrzymywać naszego newslettera, kliknij na ten link, aby automatycznie wypisać się z naszej bazy danych: WYPISANIE