 |
Drodzy Paneliści!
Dziś opowiemy Wam historię o wędrujących budynkach. Nie, nie! To nie są opowieści o domach-widmo, pojawiających się ni stąd ni zowąd. Chodzi o prawdziwe budynki, ważące setki ton i wielkie przedsięwzięcia inżynierskie. Zapraszamy do działu "Taki jest świat". Nie zabraknie też zabawy w "Prawdę czy fałsz". Z kolei w dziale "Ci szaleni naukowcy" przyjrzymy się bliżej - i to dosłownie - tajemnicom "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci. Miłej lektury!
Taki jest świat - Wędrujące budynki
Wędruje wolno, ale miarowo, przez dwie rzeki i tory kolejowe. Właśnie dociera do celu, choć do pokonania miał aż 12 kilometrów. Dziś jeszcze można się będzie w nim pomodlić, bo obiekt, przenoszony z Heuersdorf w Niemczech do miejscowości Borna to... zabytkowa, kamienna świątynia, ważącą niemal tysiąc ton. Jak przesunąć takiego kolosa? To przedsięwzięcie trudne, ale nie niemożliwe. Kilka tygodni temu zakończyła się operacja przenoszenia 400-tonowego przęsła mostu w Poznaniu przez inny most. Wcześniej miejsce usytuowania zmieniały zabytkowe rogatki, kościół i pałac w Warszawie, a poza Polską - choćby wieża kontroli lotów na londyńskim lotnisku Heathrow. Przeprowadzka 750-letniego kościoła z Heuersdorf była konieczna. Licząca ok. 300 mieszkańców osada niebawem przestanie istnieć, a na jej miejscu powstać ma odkrywkowa kopalnia węgla kamiennego. Inwestor - by przekonać niechętnych wysiedleniu mieszkańców osady - postanowił przenieść ich zabytkowy kościół do nowego miejsca zamieszkania kosztem trzech milionów euro. Ważący prawie tysiąc ton budynek łącznie z ołtarzem, dzwonnicą i dachówkami opasano metalowymi obręczami i załadowano za pomocą dźwigów na specjalną platformę. Wymontowano z niego jedynie ławki i organy. Proboszcz pobłogosławił świątynię i... w drogę. Aby zrobić miejsce wycięto ponad 200 drzew, przeniesiono linie wysokiego napięcia oraz telefoniczne i usypano specjalne wały w poprzek obu rzek, bo żaden most nie wytrzymałby ciężaru. Przedsięwzięcia tego typu nie są już nowością. Nowa jest natomiast technika przenoszenia budynków. Niegdyś rozbierano je kamień po kamieniu, a następnie wiernie odtwarzano. Gdy w Egipcie po budowie Wysokiej Tamy Asuańskiej miał powstać olbrzymi zalew, zwany Jeziorem Nassera, rozpoczęto prace nad przeniesieniem zabytków, znajdujących się na tym terenie. Tak właśnie, kamień po kamieniu, przeniesiono świątynie w Abu Simbel. Operacja została sfinansowana przez rząd Egiptu i UNESCO. Po zbudowaniu tamy na Nilu podniósł się poziom wód, więc podobną metodą przeniesiono świątynię Izydy - i to z wyspy na wyspę. Z kolei na terenie dzisiejszej Czarnogóry, w związku z budową elektrowni wodnej, kamień po kamieniu przeniesiono Pivski Monastyr. Natomiast William Randolph Hearst, magnat prasowy, znany z filmu Orsona Wellesa "Obywatel Kane", kazał zbudować na pustyni posiadłość, otoczoną sprowadzonymi z Europy budowlami. Znalazł sie tam m.in. zamek ze Szkocji i hiszpańskie opactwo. Dużo częściej jednak roszady tego typu są wynikiem konieczności, a nie kaprysu człowieka. Tak było właśnie z podróżą wieży kontrolnej na londyńskim lotnisku Heathrow. Heathrow jest najbardziej zatłoczonym europejskim lotniskiem - stąd też i potrzeba jego ciągłej rozbudowy. Ponieważ wyłączenie chociażby pojedynczego pasa startowego na jeden dzień kosztowałoby 20 mln funtów, należało znaleźć sposób na postawienie nowej wieży tam, gdzie budowa nie stanowiłaby zagrożenia dla ruchu lotniczego, a następnie przeniesienie jej na miejsce docelowe. Tak się też stało. Najpierw budowano podstawę, oddzielnie maszt oraz 27-metrową kopułę. Części przewieziono do centrum lotniska w momencie, gdy to najmniej przeszkadzało - pewnej jesiennej nocy. Pozostało "tylko" poskładać wieżę w całość. Nie trzeba pisać, że nie było to łatwe. Ale i w Polsce nie brakowało podobnie spektakularnych wyczynów inżynierskich. Już na początku lat sześćdziesiątych w związku z poszerzeniem ulicy Grochowskiej zdecydowano się na przeniesienie północnego pawilonu rogatki grochowskiej w Warszawie o 10,5 metra. To zabytkowe budynki, wybudowane w 1818 roku według projektu Jakuba Kubickiego. Budowlę oparto na żelbetowym ruszcie, umieszczonym poniżej poziomu gruntu i przeciągano... ręcznymi kołowrotami. Wówczas, ze względu na koszty, zdecydowano się pozostawić w dawnym miejscu drugi z pawilonów rogatek. Przeszkadzał, ale nie uniemożliwiał rozbudowy ulicy. Przesunięto go dopiero w 2001 roku, podobną metodą, choć tym razem ruszt był stalowy, a pracę przesunięcia 600-tonowego obiektu wykonały siłowniki hydrauliczne. Cała operacja trwała zaledwie trzy godziny, choć przygotowywano się do niej przez kilka lat. Rok po północnej rogatce, w 1962 roku, zdecydowano się przesunąć o 21 metrów kościół Karmelitów Trzewiczkowych na warszawskim Lesznie, który stał dotąd w miejscu planowanej rozbudowy ulicy. Było to wówczas przedsięwzięcie techniczne na skale światową ze względu na ciężar i konstrukcję sklepienia kościoła. Po przygotowaniach trwających ponad rok, przesuniecie świątyni trwało niecałe cztery godziny. Z kolei w 1970 roku o 78 stopni obrócono Pałac Lubomirskich przy placu Żelaznej Bramy. Operacja obrotu trwała półtora miesiąca. Pałac odcięto od murów i fundamentów i na specjalnych kratownicach, po torach, powoli przesuwano na wyznaczone miejsce. Część kratownic została pod pałacem. Z kolei Poznań może się poszczycić inną gigantyczną operacją: przeniesieniem przęsła starego, rozebranego już mostu św. Rocha po moście Mieszka I. Przęsło miało być użyte do budowy nowego mostu Cybińskiego. Operacja, rozpoczęta na początku września tego roku, trwała kilka tygodni, a most Mieszka I zamknięto na kilka dni. Przenoszenie mostu po moście obserwowało kilka tysięcy osób.
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz - pytania
1. Polska jest dwunasta na liście krajów, z których wychodzi najwięcej spamu 2. Jedna czwarta Amerykanów uważa, że internet może zastąpić partnera życiowego 3. Transfer danych ze stron www podwaja się każdego roku
Ci szaleni naukowcy - Tajemnice "Ostatniej Wieczerzy" da Vinci?
Dla miłośników sztuki i amatorów rozmaitych spiskowych teorii przeznaczone jest zdjęcie obrazu "Ostatnia Wieczerza" Leonarda da Vinci o ultrawysokiej rozdzielczości, umieszczone w ubiegłą sobotę w sieci (znajdziecie je pod adresem http://www.haltadefinizione.com/). Cyfrowy zapis fresku ma aż 16 x 19 gigapikseli. Przy zbliżeniu możemy przyjrzeć się każdej rysie, każdemu pęknięciu farby na dowolnym fragmencie fresku, który w oryginale ma rozmiary 4,6 x 8,8 metra. Liczący ponad 500 lat fresk Leonarda znajduje się w dawnym refektarzu kościoła Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Ostatnią Wieczerzę chce zobaczyć tak wielu turystów, że rezerwacje trzeba robić na miesiąc wcześniej. Tak ogromnej popularności przysłużył się bestseller Dana Browna "Kod Leonarda da Vinci", w którym jeden z bohaterów snuje teorie na temat obrazu. Nie brakuje również naśladowców Browna - niedawno pewien włoski informatyk ogłosił, że po nałożeniu na siebie obrazu z jego lustrzanym odbiciem, przed Jezusem zobaczyć można kielich, z boku - tajemniczego rycerza, oraz postać, trzymającą dziecko. Ale nie tylko miłośnikom takich "odkryć" ma przydać się cyfrowy obraz. Da Vinci pracował nad malowidłem kilka lat, eksperymentując z techniką. W rezultacie malowidło okazało się mało trwałe i mimo wielu renowacji jest nadal w złym stanie. Ogromnej rozdzielczości zdjęcie może okazać się nieocenionym dokumentem dla przyszłych konserwatorów bezcennego dzieła.
Prawda czy fałsz - odpowiedzi
1. Fałsz. Polska jest niestety dziewiąta na tej niechlubnej liście, zwanej "parszywą dwunastką spamerów". Jest jednak lepiej w porównaniu do poprzedniego kwartału, kiedy znaleźliśmy się na czwartym miejscu. Raport przygotowuje firma Sophos. 2. Prawda. 24 proc. osób w związkach i 31 proc. tzw. singli stwierdziło, że internet mógłby przez pewien czas zastąpić partnera życiowego. Bez znaczenia okazała się przy tym płeć badanych. A kto zrobi kawę lub pocałuje na dobranoc? 3. Prawda. Strony www to przecież nie jedyna zawartość sieci. Oprócz nich istnieją jeszcze usługi wymiany plików, technologie głosowe, czy wideo. Przesyłanych danych jest coraz więcej. Dlatego też dr Lawrence Roberts - niegdyś przewodzący zespołowi naukowców, którzy uruchomili ARPANET (pierwowzór Internetu) - wieszczy szybkie "zapchanie się" globalnej pajęczyny.
|
 |