 |
Drodzy Paneliści!
Dziś w Biuletynie badania "Twój Punkt Widzenia" postanowiliśmy przedstawić Wam uroki i wady telepracy. To rozwiązanie często spotykane zagranicą, w Polsce jeszcze mało rozpowszechnione. Być może zmiany w kodeksie pracy, które niebawem wejdą w życie, zmienią tę sytuację. Czy nie lepiej byłoby pracować w swoim ulubionym fotelu? Zajrzyjcie do działu "Styl życia". W tym wydaniu znajdziecie też stałe pozycje: zabawę "Prawda czy fałsz" oraz dział "Ci szaleni naukowcy". Tym razem mamy dla Was niespodziankę - pojawia się nowy dział "Reakcje", w którym publikować będziemy Wasze listy. To miejsce na Wasze pytania i sugestie, miłe słowa i cierpkie uwagi. Dziś e-mail od pewnej sympatycznej Panelistki...
Styl życia - Praca w domowym zaciszu
Jeżeli efektywniej pracujesz rano - wstajesz o świcie, kiedy biura jeszcze są zamknięte, jeśli nie jesteś typem rannego ptaszka, pracujesz wieczorem - sam wyznaczasz sobie czas i tryb pracy. Możesz pracować w ulubionym fotelu lub we własnym ogródku, wśród róż. Idealne rozwiązanie, wtedy, kiedy masz dziecko, kota, psa, lub po prostu jeśli nie lubisz korków. To niektóre zalety telepracy. Wady: trudno je znaleźć. Może poza tym, że pracując "z domu" nie widujesz regularnie kolegów z pracy. Pomysł powstał stosunkowo dawno. Już w 1972 roku pojęcie telepracy pojawiło się w "Washington Post". Krótko potem amerykański fizyk spróbował odpowiedzieć na zadane mu pytanie: jeśli ludzie potrafią stanąć na Księżycu, to dlaczego nie potrafią poradzić sobie z korkami ulicznymi? No właśnie - pomyślał - czemu wszyscy musimy chodzić do pracy, skoro istnieją możliwości techniczne, by wykonywać wiele prac w domu? Jednak dopiero współcześnie, w dobie wszechobecnej sieci informatycznej realizacja tego pomysłu nabrała nowego wymiaru i rozmachu. W Europie, jak wynika z szacunków Komisji Europejskiej, z domu pracuje kilka procent zatrudnionych, czyli ok. 10 milionów osób. W Stanach Zjednoczonych jest 28 milionów "wirtualnych pracowników". Również w polskich firmach takie rozwiązanie jest coraz częściej spotykane. Bo dla firmy telepracownik - jeśli oczywiście charakter zajęcia na to pozwala - to same korzyści. Telepracownik zużywa swoją kawę, nie chodzi na pogaduszki, nie obgaduje szefa... A na poważnie: jest wydajniejszy i bardziej zadowolony. W dodatku - tańszy (jak wynika z wyliczeń ekspertów o ok. jedną trzecią), sam płaci za prąd, ogrzanie pomieszczeń, w których pracuje, sam sprząta i myje okna. Dla pracodawcy ważna jest także możliwość zatrudnienia osób niepełnosprawnych lub tych, które mieszkają zbyt daleko, a są fachowcami w swej dziedzinie. Dzięki telepracy miejsce zamieszkania nie jest istotne; ważne, by docierał tam sygnał internetu. W Polsce dopiero niedawno zajęto się telepracą na poważnie. Skutkiem jest nowelizacja prawa pracy, pod którą właśnie podpisał się prezydent. Oznacza to, że nowe przepisy dosłownie za kilka dni wejdą w życie. Zgodnie z nimi, osoba starająca się o pracę będzie mogła wybrać telepracę jako jedną z form zatrudnienia u pracodawcy, który taką możliwość oferuje. Jeśli szef się zgodzi, w domu będą mogły pracować także osoby już zatrudnione. Nie będzie też różnicy między zwykłym pracownikiem, a telepracownikiem w sprawach prawnych: tym drugim pracodawca nie będzie mógł zaproponować gorszych warunków niż osobom przychodzącym do firmy. Pracodawca będzie miał obowiązek dostarczenia sprzętu do telepracy, pokrycia kosztów jego instalacji i serwisu, szkoleń oraz ubezpieczenia. To, że telepraca pojawiła się w przepisach - twierdzą specjaliści rynku pracy - spowoduje, że zarówno pracodawcy jak i pracownicy będą z mniejszym dystansem podchodzić do tej formy zatrudnienia. Dotąd praca w domu kojarzyła się raczej z chałupnictwem i była postrzegana jako mniej prestiżowa. Pracownicy obawiali się nieuczciwego potraktowania; pracodawcy nie mieli żadnych gwarancji, że praca zostanie wykonana w terminie. A jednak są tacy, którzy sami potrafią sobie zorganizować czas i brak "bata nad głową" dodaje im skrzydeł. Istotą telepracy jest to, iż pracodawca skupia się na rezultatach pracy, nie na nadzorowaniu konkretnych czynności lub obecności telepracownika. W gruncie rzeczy nie ma przecież znaczenia, czy pracownik śpi, je, czy zabawia niemowlaka, pod warunkiem, że dostarczy końcowy produkt - np. raport, tłumaczenie, artykuł czy też opracowanie. Wówczas telepracownik jest w stanie zrobić dużo więcej i dużo lepiej. Przydatne strony: http://www.telepraca-efs.pl/ - program promocji i szkoleń w zakresie telepracy, współfinansowany przez Unię Europejską i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości.
Reakcje - "Przydałyby się odnośniki"
Chciałabym podzielić się pewną obserwacją. Otóż "Biuletyn Panelisty" jest nawet ciekawą lekturą, ale brakuje mi linków. Taki odnośnik byłby bardzo pomocny wówczas, gdy jakiś temat szczególnie mnie zainteresuje. Oczywiście to tylko sugestia - napisała jedna z naszych Panelistek. Nie bez racji - odnośniki rzeczywiście mogłyby się Wam przydać. Obiecujemy więc poprawę:)
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz - pytania
1. Pewna Chinka zarejestrowała 5 tysięcy adresów w domenie .eu 2. Na kartce papieru można zmieścić 256 gigabajtów danych 3. 10 tysięcy kamer pracujących na ulicach Londynu nie poprawiło bezpieczeństwa
Ci szaleni naukowcy - przywiązać asteroidę liną
Amerykańscy naukowcy wpadli na pomysł, jak okiełznać asteroidy. Postanowili po prostu... obwiązać je liną. Problem jest niebagatelny, bo asteroidy to dość małe ciała. Mają od kilometra do kilkuset kilometrów średnicy, a zatem - słabo przyciągają grawitacyjnie na inne ciała. Gdyby astronauta wylądował na asteroidzie i podskoczył, mógłby... po prostu nie spaść na nią z powrotem. Uczeni z szacownego uniwersytetu Massachusetts Institute of Technology przedstawili rozwiązanie tego problemu: polega na obwiązaniu asteroidy odpowiednią liną, by móc się do niej "przypiąć" i eksplorować powierzchnię. Uczeni z MiT patrzą też dalej w przyszłość: jeśli kiedyś takie ciało znalazłoby się na kursie kolizyjnym z Ziemią, technika przywiązywania liną mogłaby okazać się bezcenna.
Prawda czy fałsz - odpowiedzi
1. Fałsz. Nie zarejestrowała, lecz chciała to zrobić i nie 5, lecz 10 tysięcy adresów. Co prawda każdy mieszkaniec Europy ma prawo zarejestrować dowolną liczbę adresów, ale nikt dotąd nie chciał aż tyle! Organizacja European Registry for Internet Domains, która zarządza domenami, odmówiła, a na dodatek - pozwała panią Zheng Qingyin do sądu. Powód: pojawiły się wątpliwości, czy pani Qingyin rzeczywiście mieszka w Londynie. 2. Prawda. Pewien indyjski wynalazca zaprezentował technikę kodowania danych w postaci rozmaitych kolorowych wzorów: prostokątów, kwadratów, trójkątów i okręgów. Do odczytu wystarczy skaner i odpowiednie oprogramowanie. Kartka papieru ma tę niewątpliwą zaletę, że zużyta - rozkłada się szybko, czego nie można powiedzieć np. o płytach CD czy DVD. Dodatkowym atutem jest to, że pokryta kolorowym wzorem kartka... ładnie wygląda. 3. Prawda. Z danych londyńskiej policji wynika, że wykrywalność sprawców przestępstw w dzielnicach naszpikowanych kamerami wcale nie jest wyższa niż w rejonach miasta, gdzie "elektronicznych oczu" nie zainstalowano.
|
 |