 |
Drodzy Paneliści!
Witamy w kolejnym wydaniu Biuletynu badania „Twój Punkt Widzenia”. Dziś postanowiliśmy przenieść Was w czasy, kiedy nie było jeszcze telefonów komórkowych. Być może pamiętacie początki telefonii komórkowej w Polsce: telefony były duże i nieporęczne, a połączenia drogie. Obecnie, telefon komórkowy przy sobie ma niemal każdy, a wielu nie wyobraża już sobie bez niego życia. W dziale „Taki jest świat” zapraszamy Was na opowieść o początkach telefonii komórkowej. Oprócz tego znajdziecie w dzisiejszym Biuletynie stałe działy: „Prawda czy fałsz” i „Ci szaleni naukowcy”. Zapraszamy.
Taki jest świat – „Mówi się!”
Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby Julia mogła telefonicznie zawiadomić Romea o swoich planach, albo gdyby Ilsa Lund (Ingrid Bergman) z Casablanki zadzwoniła do Ricka Blaine'a (Humphrey Bogart) z informacją, że jej mąż wciąż żyje… Dziś niemal z każdego miejsca możemy porozumieć się ze znajomymi i bliskimi. Możliwość skorzystania z telefonu komórkowego jest dla nas tak oczywista, że nie zastanawiamy się nad tym, jak to wszystko działa. Tymczasem, dosłownie tydzień temu minęła rocznica powstania systemu GSM (Global System for Mobile Communications, pierwotnie Groupe Spécial Mobile) - najpopularniejszego dziś na świecie (również w Polsce). Porozumieć się na odległość Gdy w roku 1876 Alexander Graham Bell przy pomocy miedzianego kabla przeprowadził pierwszą w historii transmisję ludzkiej mowy, mało kto przypuszczał, że już cztery lata później możliwa będzie łączność bezprzewodowa. Ten sam uczony użył wiązki światła do przekazywania sygnałów bez kabla. Światło słońca odbijane było przez połączone z membraną lustro. Za pomocą „fotofonu” można było porozumieć się na odległość 200 metrów. Prace, nad tym urządzeniem, szybko wstrzymano, tym bardziej, że dzięki wisiłkom Hertza i Marconiego, pojawiło się radio. Niemal natychmiast powstały różne propozycje wykorzystania nowego wynalazku, a wśród nich budowa telefonii bezprzewodowej. Od 1891 roku działała pierwsza linia telefonii bezprzewodowej o nazwie ATS1. O dziwo, wcale nie wzbudziła wielkiego entuzjazmu. Sytuacja zmieniła się dopiero po katastrofie Titanica, kiedy stało się jasne, że statki muszą mieć komunikację z lądem na wypadek zagrożenia. W 1921 roku przeprowadzono też eksperymenty w pojazdach naziemnych. Odtąd policyjne samochody z Detroit mogły dostać komunikat z centrali. Komunikacja była nadal jednostronna, aż do roku 1930 (właściwie, dopiero wtedy w pełni uzasadniona stała się nazwa „radiowóz”). Cztery lata później w różnych miastach istniały już 134 radiowe systemy, dzięki którym policjanci mogli się porozumiewać. Te doświadczenia przydały się w czasie II Wojny Światowej, gdy potrzebna była łączność między poszczególnymi jednostkami biorącymi udział w walkach. Pod koniec wojny większość statków, samolotów, a nawet czołgów wyposażona była w nadajnik i odbiornik radiowy. Telefon dla każdego Wciąż daleko jeszcze było do znanych nam dzisiaj „telefonów osobistych”. W 1946 roku po raz pierwszy połączono sieć stacjonarnych telefonów z siecią radiową, ale pojemność tej drugiej wciąż była niewielka. W sytuacji, gdy jeden duży nadajnik „obsługiwał” całe miasto, trudno byłoby zapewnić łączność bezprzewodową tysiącom lub nawet milionom osób. Dlatego właśnie pod koniec lat czterdziestych ubiegłego wieku, laboratoria Bella rozpoczęły prace nad telefonią komórkową. Koncepcja była prosta: cały teren, który miał znaleźć się w zasięgu sieci, dzielono na mniejsze pola, przypominające strukturę plastrów miodu. W centrum każdego takiego pola, nazywanego komórką, stał nadajnik o małej mocy. W skrócie rzecz ujmując: im mniejsze pola, tym większa pojemność sieci. Trzeba było jeszcze pokonać kilka przeszkód, na przykład rozwiązać problem użytkownika, który w trakcie rozmowy przemieszcza się z obszaru jednego nadajnika do obszaru drugiego. Udało się to szybko i w roku 1947 prace nad pionierskim systemem telefonii komórkowej zostały zakończone. Pierwsza „komórka” wyprodukowana w 1956 roku ważyła dokładnie 42,1 kilograma i mieściła się w walizce. Kosztowała tyle, co samochód niezłej klasy. Trudno więc porównywać ją z dzisiejszymi aparatami ważącymi kilkadziesiąt gramów. Pierwszych stu abonentów sieci mogło łączyć się ze sobą w Sztokholmie i najbliższej okolicy. Zasięg sieci wynosił ok. 30 km. Na szersze zastosowanie trzeba było jeszcze poczekać. Powstawały dopiero standardy transmisji, stopniowo przydzielano częstotliwości i dostosowywano prawo. Dopiero w latach osiemdziesiątych ruszył w Stanach Zjednoczonych system AMPS (Advanced Mobile Phone Service), w Europie zaś skandynawski system NMTS (Nordic Mobile Telephone System). Mniej znana była europejska odmiana AMPS, nazywana TACS (Total Access Communications System), francuski system R2000 i niemiecki C-450. Mniejsza o nazwy – wszystkie te sieci działały analogowo, tzn. głos przekazywany był za pomocą fal radiowych. Różnica polegała na tym, że sieć „komórek” mogła zaspokoić potrzeby wielu tysięcy osób. To wówczas powstał jeden z pierwszych prawdziwie przenośnych telefonów komórkowych – DynaTac 8000X – pieszczotliwie zwany przez użytkowników „cegłą”. Mierzył ponad 30 cm i ważył blisko kilogram. Urządzenie wyposażone było w baterię, która wystarczała na ok. godzinę rozmowy oraz pamięć, w której można było zapisać do 30 numerów. Epoka cyfrowa Niemal dokładnie 20 lat temu w telefonii komórkowej rozpoczęła się era cyfrowa. Piętnastu operatorów z trzynastu krajów podpisało w Kopenhadze porozumienie, na mocy którego powstał system GSM. Różnica jest spora: cyfrowe telefony komórkowe wysyłają nie dźwięk, ale pakiety danych. Najpierw muszą więc przetworzyć to, co mówi abonent na postać cyfrową. Pierwszą siecią działającą w systemie GSM była fińska Oy Radiolinja Ab. Rozpoczęła ona świadczenie usług z początkiem 1992 roku. Obecnie system GSM używany jest w 218 krajach. Również w Polsce większość operatorów oferuje swe usługi w systemie GSM, choć w naszym kraju era telefonii komórkowej rozpoczęła się w czerwcu 1992 roku od zmodyfikowanego systemu NMT. Po piętnastu latach, z komórek analogowych korzysta jedynie około tysiąca abonentów, którzy nie zdecydowali się „przestawić” na nowszy system. Dziś na świecie z telefonów komórkowych korzysta już 2,6 mld osób – to najświeższe dane, kilka dni temu udostępnione przez Międzynarodową Unię Telekomunikacyjną. Usługi GSM udostępnia ponad 700 operatorów komórkowych, a związany z tymi usługami sprzęt produkuje ponad 1000 firm. Każdego roku użytkownicy telefonów komórkowych kupują ponad miliard nowych słuchawek, inicjują ponad 7 trylionów minut rozmów i wysyłają 2,5 tryliona wiadomości tekstowych (SMS). I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od prostych bezprzewodowych usług głosowych… Rozwój technologiczny pozwolił niedługo potem użytkownikom korzystać z mobilnych multimediów, Internetu, czy usług zapewniających rozrywkę.
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz – pytania
1. Niemiecka policja może instalować obywatelom trojany. 2. Możesz odczuć na własnej skórze strzał przeciwnika w grze komputerowej 3. „Mamy obowiązek chronić nasze dzieci i społeczeństwo przed skutkami wywoływanymi przez gry pokazujące brutalne zachowania” – to zdanie wypowiedział filmowy Terminator.
Ci szaleni naukowcy – Lody doskonałe i pizza przeciwzmarszczkowa
Oto lody doskonałe: 30 procent tłuszczu, 15 procent białka, 55 procent cukru. Włoscy naukowcy pracowali nad nimi pół roku, pracowicie dobierając proporcje i mrożąc mleko, jajka i cukier. Są idealne – zachwycali się swoim wynalazkiem Włosi – można je jeść codziennie i to zamiast posiłku. Spełniają wszystkie wymogi zdrowego odżywiania i diety śródziemnomorskiej. Kolejnym włoskim hitem ma być „pizza przeciwko zmarszczkom”. Została pokazana na festiwalu pizzy koło Salerno. Mąka, użyta do jej wypieku zawierać ma przeciwutleniacze, które walczą z wolnymi rodnikami. Pizza – twierdzą eksperci – ma dobroczynne działanie zdrowotne. Oprócz przeciwutleniaczy na pizzy znajdą się warzywa. Oba te produkty mają jedną wspólną cechę: nikt nie powiedział, czy są smaczne.
Prawda czy fałsz - odpowiedzi
1. Fałsz. Jeszcze nie może. Niemniej z taką propozycją wystąpił minister spraw wewnętrznych. Chce on, aby policja mogła korzystać z programów, które dostarczałyby informacji o podejrzanych osobach i dawałoby dostęp do plików na twardym dysku. Program szpiegujący miałby udawać ważny komunikat np. z ministerstwa finansów. Zwolennicy takiego rozwiązania mówią o bezpardonowej walce z terroryzmem; przeciwnicy – o zbyt agresywnym wkraczaniu w prywatną sferę życia. 2. Prawda. Pojawiła się waśnie kamizelka dla graczy wyposażona w silniczki. Na szczęście nie przekazują wiernie strzałów i uderzeń, gracz czuje raczej łaskotanie. 3. Fałsz. W filmie nie było takiej kwestii. Ale zdanie wypowiedział niedawno Arnold Schwarzenegger, odtwórca roli Terminatora (dziś gubernator stanu Kalifornia). Skomentował w ten sposób wyrok sądu, który uznał, że producenci oprogramowania nie mogą być zmuszani do znakowania swoich produktów.
|
 |