 |
Drodzy Paneliści!
W dzisiejszym wydaniu Biuletynu badania „Twój Punkt Widzenia” przyglądamy się pewnemu tajemniczemu zjawisku: kręgom w zbożu. Czy są dziełem obcej cywilizacji? A może za ich powstanie odpowiadają wiry plazmy lub amerykańskie sondy z laserami? Zajrzyjcie do „Stylu życia”. Zapraszamy też do zabawy w „Prawdę czy fałsz” i działu „Ci szaleni naukowcy”.
Styl życia – Spotkanie z nieznanym
Początek sierpnia tego roku, wieś Wymysłów pod Pabianicami. Dzień jak co dzień, słońce właśnie wstało. Na pole należące do miejscowego radnego wjeżdża kombajn. Nagle kierowca pojzadu przeciera oczy ze zdumienia. Przygląda się wyraźnie odciśniętym w zbożu kręgom. Potem świadkowie opowiadają: nie było żadnej ścieżki, którą mógłby przyjść ktoś, kto chciał wygnieść te kręgi. Wniosek: sprawca musiał przylecieć z góry. Zbożowe kręgi pojawiają się w Polsce każdego lata: na początku było Wylatowo w woj. kujawsko-pomorskim, potem posypało się dalej – Kruklanki na Mazurach, Kielanówka i Nosówka na Podkarpaciu. Tajemniczo na pobliskich terenach odkryto kolejne: Kolonia Gosławicka pod Opolem , Ornotowice, Stare Bogaczowice. To przypadki z lat 2000-2002. Rok później następuje już prawdziwy wysyp takich przypadków. Czyżby kosmici co roku wybierali się do Polski na wakacje? Niewyjaśnione zjawisko próbują tłumaczyć dwie grupy: zwolennicy i przeciwnicy teorii ufologicznej. Pierwsi mówią o niesamowitych kulach energii, wirach plazmy, o statkach obcych, które – dysponując nieznaną nauce siłą - przy lądowaniu gniotą zboże. Niektórzy wspominali o amerykańskich wyposażonych w lasery, które zdolne byłyby z orbity wygnieść zboże. Ci drudzy mówią: to za sprawą zwykłej deski - jeden jej koniec pozostaje nieruchomy, drugim zataczamy kręgi. Na miejsce, gdzie pojawiają się tajemnicze zjawiska przyjeżdżają jedni i drudzy. O wygniecionych zbożowych kręgach pisano już w XVIII wieku. Zjawisko stało się bardziej znane, gdy pod koniec lat 70. kręgi zaczęły się pojawiać w Walii i Anglii. Całą dekadę po „epidemii” dwóch panów w średnim wieku przyznało, że wykonali większość z tych kręgów. Zaprezentowali proste przyrządy, jak choćby żelazny drąg do przygniatania zboża, „deptacz łodyg”, składający się z deski i długiej liny. Dodali, że pierwszy z kręgów wygnietli ot tak, dla zabawy. Potem rozbawieni popularnością w mediach kontynuowali ich tworzenie. Widzieli też rolników, którzy sami niszczyli w ten sposób swoje zboże, licząc na zainteresowanie turystów. Rzecz jasna, słowa Douga Bowera i Dave’a Chorleya nie przekonały wyznawców teorii ufologicznej. Dość znany jest przypadek ekspertyzy, wykonanej przez meteorologa Terence’a Meadena, zajmującego się też anomaliami pogodowymi, Stonehenge i kręgami w zbożu. Meaden stwierdził, że kilka z piktogramów po prostu nie mogło być wykonanych ludzką ręką. Mówił m.in. o teorii plazmatycznego wiru, przyciąganego na pola pod wpływem przejeżdżających traktorów. Krótko potem w internecie ukazał się film, na którym członkowie grupy Circlemakers („Tworzący Kręgi”) wykonują „niemożliwe do wykonania ludzką ręką” piktogramy. Grupę założył John Lundberg, zainspirowany wyznaniami Bowera i Chorleya. Wcześniej do stworzenia kręgów w Teksasie przyznał się pewien Amerykanin, Matt Ridley. Również on przedstawił kilka sztuczek i przyrządów, za pomocą których można wygnieść w zbożu ciekawe kształty. Z czasem tworzenie coraz bardziej skomplikowanych wzorów stało się czymś w rodzaju sztuki. W 1992 roku zorganizowano nawet w Wielkiej Brytanii konkurs na stworzenie najciekawszego dzieła z pulą nagród w wysokości kilkunastu tysięcy funtów. Grupy tworzące piktogramy chwalą się na swoich stronach internetowych wygniecionymi w zbożu skomplikowanymi kształtami twarzy ludzkich, rysunków, fantazyjnych kształtów, postaci z kreskówek a nawet… reklam, bo po zbożowe odciski sięgnął nawet przemysł reklamowy. Element „zbożowych znaków” wykorzystano już w reklamach butów, samochodów, a także symbolu przeglądarki Firefox - wykonanym przez miłośników programu oraz symbolu sprzeciwu organizacji Greenpeace wobec genetycznie modyfikowanej żywności. A kosmici? Być może przyglądają się temu wszystkiemu z góry.
Ci szaleni naukowcy – Wyjść z siebie i stanąć obok
Uczeni z Londynu wykonali niezwykle interesujące doświadczenia nad zjawiskiem… wychodzenia z ciała i stawania obok. Jak można wyjaśnić znane od dawna relacje o specyficznym stanie, w którym ludzie widzą swoje ciało tak, jak gdyby widziała je inna osoba? Dotąd nauka zbywała takie pytania lekceważeniem. Na razie udało się ustalić tyle, że wprowadzenie człowieka w taki stan, by widział własne plecy, wywołuje bardzo emocjonalną reakcję. Uczeni posłużyli się trikiem: badana osoba miała na nosie specjalne gogle, wyświetlające obraz z dwóch kamer (dla lewego i prawego oka, by obraz był realistyczny) umieszczonych dwa metry za plecami. W ten sposób badani odbierali obraz, jaki widzieliby, będąc dwa metry od własnego ciała. Wielu badanych chichotało, mówiło o dziwnym i fascynującym doświadczeniu. Twierdzili, że jako bardziej „własne” uznawali w chwili przeprowadzania doświadczenia ciało, które tak naprawdę nie istnieje. Jeszcze ciekawsza była reakcja na „zamach młotkiem” na ich wirtualne ciało będące z daleka od tego rzeczywistego. Urządzenia, podłączone do tego prawdziwego, rejestrowały silne objawy stresu, choć przecież badani zdawali sobie sprawę z eksperymentu.
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz – Pytania
1. Kelnerzy są przeżytkiem – powstała restauracja, w której dania podaje się automatycznie. 2. W sieci pojawił się serwis aukcyjny, na którym kupić można wyłącznie dziury. 3. Pewien Amerykanin został skazany przez sąd na… używanie systemu Windows.
Prawda czy fałsz – Odpowiedzi
1. Fałsz. Kelnerzy nie są przeżytkiem, bo automat nie uśmiechnie się np. przy pomyłce w rachunku. Ale to prawda, że w Norymberdze powstał lokal, w którym goście zamawiają dania przy pomocy stolikowych terminali, a dania wędrują specjalnymi stalowymi rurami wprost na talerze klientów. Po zjedzeniu goście płacą kartami w terminalu i podczas całego posiłku nie widzą nikogo z personelu. 2. Prawda. Chodzi o dziury w oprogramowaniu – a dokładniej: informacje o nich. Dziury, wbrew pozorom, są dość cenne, zarówno dla producentów oprogramowania, jak i dla cyberprzestępców. Dotąd i jedni i drudzy skrupulatnie przeczesywali internetowe fora, na których specjaliści dzielili się swoją wiedzą za darmo. Teraz chcą za to pieniędzy. Szkopuł w tym, że sprzedadzą wiadomości o lukach w oprogramowaniu temu, kto da więcej. Z tego powodu pomysł jest mocno kontrowersyjny. 3. Prawda, choć nie to stanowić miało zasadniczą karę za umieszczenie rok temu w sieci nielegalnej kopii filmu. 25-letni dziś mężczyzna spędził 5 miesięcy w więzieniu, czeka go kolejne 5 miesięcy w areszcie domowym. Może używać komputera, ale został zobowiązany do instalacji oprogramowania, które umożliwi monitorowanie jego poczynań w sieci, program działa zaś tylko w systemie Windows. Skazany zapowiedział walkę sądową, nie ma zamiaru przesiadać się z Linuksa na „okienka”.
|
 |