Twój Punkt Widzenia Newsletter

13/2007

 
Twój Punkt Widzenia Newsletter

Drodzy Paneliści!

Czasem chciałoby się unieść w górę i poszybować lub przynajmniej oderwać się od ziemi na kilka centymetrów. Czyż nie? No to chociaż zmusić do tego jakiś niewielki przedmiot! Lewitacja od wieków była marzeniem wielu ludzi. Zerknijcie do działu „Taki jest świat”, by przekonać się, czy lewitacja jest możliwa oraz jakich sztuczek używają iluzjoniści, a jakich fizycy. W dziale „Styl życia” zapraszamy Was na filiżankę herbaty. Znajdziecie w tym wydaniu także stałe pozycje: „Prawdę czy fałsz” oraz nową historię w części „Ci szaleni naukowcy”. Miłej lektury!


Taki jest świat – Oderwać się od ziemi...

Prawa fizyki są nieubłagane. Tak, jak nic nie mogło uchronić Newtona przed spadającym nań jabłkiem, tak nic nie jest w stanie sprawić, że jakiś przedmiot nagle uniesie się. Zaraz, zaraz… konstrukcja z metalu może unieść się w górę, jeśli jest helikopterem lub samolotem. Wróble, cięższe wszak od powietrza, z powodzeniem uciekają przed polującym na nie kotem, odfruwając w dal, a metalowy bączek w pewnej zabawce obraca się kilka centymetrów nad swoją podstawką. No więc, co z tą lewitacją?

Lewitacja od wielu wieków była marzeniem ludzi, przeważnie iluzjonistów, sztukmistrzów i szarlatanów. Być może dlatego, że – przyzwyczajeni do stąpania po ziemi – intuicyjnie wyczuwamy, że trudno byłoby się nagle od niej oderwać. Ale właśnie dlatego tak wielką popularnością cieszyły się sztuczki, dzięki którym można było przekonać publiczność, że jest inaczej. Robiono to na różne sposoby: stawano na palcach jednej nogi tak, by publiczność mogła zobaczyć tylko pięty; stosowano sprytną sztuczkę z łączeniem butów, stając na bosej nodze; używano cienkich lin, pomalowanych tak, by jak najbardziej stapiały się z otoczeniem. Fascynujący jest pomysł lewitującego pudła, w którym unosi się nie tylko sam iluzjonista, ale również samo pudełko unosi się nad ziemią. Sekret tkwi w lustrze, które zasłania jedną nogę sztukmistrza. Zamiast niej, publiczność widzi lustrzane odbicie drugiej nogi. W pudle, za lustrem, wycięta jest też dziura, dzięki której można podnieść na ciężarze zasłoniętej nogi całe pudło. No, ale to wszystko z lewitacją niewiele ma wspólnego.

Wspominaliśmy jednak o „nieubłaganych” zasadach fizyki. Dziś, właśnie dzięki wykorzystaniu jej praw, uniesienie przedmiotów na pewną wysokość bez kontaktu z podłożem jest jak najbardziej wykonalne i to na kilka sposobów. Trzeba tym przedmiotom odrobinę pomóc… Najprościej jest utrzymywać niewielki przedmiot w strumieniu powietrza, w czym pomoże nam siła Bernoulliego. Na podobnej zasadzie działa poduszkowiec, z tym, że to on sam za pomocą poduszki powietrznej odpycha się od ziemi. Przedmioty w górę mogą także unosić siły magnetyczne – wykorzystywane choćby w szybkich japońskich pociągach zw. maglev (od angielskiego magnetic levitation). Wagony są tam unoszone nad torami za pomocą nadprzewodnikowych elektromagnesów, dzięki czemu nie stykają się z podłożem i na takiej „poduszce magnetycznej”, pozbawione tarcia, mogą poruszać się z prędkością nawet 600 km/h. Na podobnej zasadzie działała zdumiewająca zabawka o nazwie Levitron, wymyślona w 1983 roku. Był to bączek magnetyczny, który - przy odpowiednim wprawieniu w ruch wirowy nad magnetyczną podstawą – przez pewien czas unosił się w powietrzu. Możliwe jest także uniesienie przedmiotów w polu elektrostatycznym, wykorzystywane przez iluzjonistów do „lewitacji” drobnych przedmiotów jak chusteczki, banknoty, karty do gry.


Styl życia – Przy samowarze

Dopóki ciebie, ciebie nam pić, dopóty jak w niebie, jak w niebie nam żyć, herbatko, herbatko!” – śpiewali Starsi Panowie. Pod tym stwierdzeniem podpiszą się bez namysłu miłośnicy naparu z herbacianych liści ze wszystkich kontynentów. Bo herbata pijana jest od wielu wieków. To bodaj najbardziej rozpowszechniony napój na kuli ziemskiej. Skąd się wzięła? Stara legenda mówi o indyjskim mnichu Bodhidharmie, który zasnął podczas medytacji, która trwać miała siedem lat. W przeddzień zakończenia medytacji oczy zaczęły mu się zamykać. Zaczął więc żuć liście z drzewa, pod którym siedział i obudził się natychmiast. Japończycy również opowiadają o mędrcu, który podczas medytacji zasnął. Obudzony, tak się na siebie rozgniewał, że odciął sobie powieki. Z nich właśnie wyrósł krzew herbaciany, z którego napar pobudza i orzeźwia. Wedle chińskiej legendy o odkryciu właściwości herbaty zadecydował przypadek. Oto cesarz Szen-nung wypoczywał pod herbacianym krzewem czekając, aż zagotuje się woda w kociołku. Wtem zawiał wiatr i do kociołka wpadło kilka listków z krzewu. Napój posmakował rozbudzonemu cesarzowi, a odtąd pił go już stale. Tyle legendy… Jak było naprawdę, trudno orzec.

Faktem jest, że już w VIII wieku chiński poeta napisał traktat o tym, jak pić herbatę i jak ją zbierać. Przez wiele lat czyniły to chińskie dziewczęta w białych rękawiczkach. Zrywały tylko najświeższe i najdelikatniejsze listki. Dziś robią to maszyny a w dodatku, zanim herbata trafi na sklepowe półki, jest odpowiednio długo fermentowana, suszona i mieszana z innymi gatunkami, by zaspokoić gusta klientów. Fermentację zawdzięczamy przypadkowi, gdy podczas transportu do Anglii na kliprze zmókł ładunek herbacianych liści. Okazało się, że herbata jest smaczna również w takiej formie. Po pełnym cyklu otrzymujemy herbatę czarną, herbaty czerwone fermentują krócej, zaś zielona herbata niemal od razu po zbiorze trafia do pudełka.

Jak to jest z tymi właściwościami herbaty? Napar z herbacianych liści zawiera ponad sto różnych związków, a wśród nich garbniki, dzięki którym herbata ma tak przyjemnie cierpki smak. Za zapach herbaty odpowiedzialne są olejki eteryczne. Herbata zawiera też odpowiednik kofeiny, związku zawartego w kawie. Teina działa jednak wolniej. Zawarte w herbacie flawonoidy chronią przed zawałem serca oraz nowotworami. I – jak wynika z badań brytyjskich – to nieprawda, że herbata nawadnia organizm gorzej niż woda. Brytyjczycy uważają, że trzy filiżanki mocnej herbaty dają nawet więcej korzyści niż 2 litry wody. Jeśli wierzyć innym badaniom, herbata osłabia też hormony stresu, hamuje rozwój cukrzycy, likwiduje płytkę nazębną, pomaga zwalczać wolne rodniki, działa przeciwzapalnie, wywiera dobroczynny wpływ na układ oddechowy i naczyniowy, reguluje krążenie, normuje ciśnienie krwi i w ogóle ma korzystny wpływ na nasze zdrowie.

Miłośnicy naparu twierdzą, że herbatę czarną, najpopularniejszą w Polsce, należy zalewać wrzątkiem i zaparzać od trzech do pięciu minut. Zgadzają się z tym naukowcy, z tym, że opracowali oni sposób, dzięki któremu zaparzanie może odbywać się w ciągu 30 sekund, bez pogorszenia walorów smakowych. Wymaga to jednak najpierw uderzenia bardzo gorącej pary i opłukania wodą pod wysokim ciśnieniem o temperaturze 82 stopni… My zaś zapraszamy na filiżankę herbaty – przygotowanej tak, jak lubicie.



W Newsletterze:

Taki jest świat – Oderwać się od ziemi...
Styl życia – Przy samowarze
Ci szaleni naukowcy – gen swędzenia

Prawda czy fałsz – pytania

1. Sieć darmowych punktów dostępu do internetu pokrywa cały obszar gminy Szklarska Poręba.

2. Białe tło wyszukiwarki internetowej powoduje zwiększenie mocy, pobieranej przez monitor.

3. Każdy Polak ma komórkę.


Ci szaleni naukowcy – gen swędzenia

To wcale nie jest błaha sprawa. Każdemu wszakże zdarzało się uczucie swędzenia, najdotkliwsze – na plecach, albo tam, gdzie akurat nie możemy się podrapać. Na łamach zupełnie poważnego czasopisma naukowego, „Nature”, właśnie ukazał się materiał uczonych z USA, którzy… znaleźli gen swędzenia. Gen odpowiedzialny jest za tworzenie w organizmie białka, dzięki któremu informacja o swędzeniu przekazywana jest do mózgu. Dotąd sądzono, że to uczucie jest po prostu mniej natężonym odczuwaniem bólu. Dlatego nikt nie zajmował się swędzeniem. Amerykańscy naukowcy wpadli na pomysł przez przypadek: gen „swędzenia” i owo białko, nazywane bombezyną, były podejrzewane o to, że biorą udział w przekazywaniu bodźców bólowych. Naukowcy liczyli na to, że gdyby zahamować działanie bombezyny, można by w ten sposób uśmierzać ból. Tymczasem, laboratoryjne myszy na bodźce bólowe reagowały tak samo, jak grupa kontrolna. Ale gdy myszom wstrzyknięto środek stymulujący działanie bombezyny, myszki zaczęły się drapać jak szalone. Stąd już tylko kilka kroków do stworzenia leku dla tych, których za bardzo swędzi.


Prawda czy fałsz – odpowiedzi

1. Prawda. Sieć 50 punktów dostępu do internetu (tzw. hot-spotów) została uruchomiona kilka dni temu. W ten sposób władze gminy chcą przyciągnąć turystów i zapewnić internet mieszkańcom.

2. Fałsz. Przez internet przetoczyła się dyskusja na ten temat. Jedna z popularniejszych wyszukiwarek ma bowiem białe tło. Pewna firma stworzyła więc stronę, która ma czarne tło i korzysta z mechanizmu tejże wyszukiwarki. W ten sposób – dowodzono – można zaoszczędzić wiele energii i chronić środowisko. Wiele zależy jednak od rodzaju monitora. Tradycyjne, kineskopowe, rzeczywiście pobierają więcej energii, wyświetlając białe punkty. Coraz popularniejsze monitory LCD (stosowane również w laptopach) mają inny mechanizm działania. Najwięcej energii pochłania świetlówka, która podświetla cały ekran, niezależnie od jego zawartości. Sam ekran (matryca) – w zależności od konstrukcji – pobiera tyle samo lub nawet więcej mocy, gdy wyświetla punkty czarne.

3. Fałsz. Oczywiście nie każdy Polak ma komórkę. Ale jest w tym ziarno prawdy, bo niektórzy mają dwie lub więcej. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w Polsce jest więcej aktywnych kart SIM, niż mieszkańców. Na każde 100 osób przypada średnio 101,5 aktywnej karty SIM.


Twój Punkt Widzenia Newsletter
Interaktywny Instytut Badań Rynkowych Sp. z o.o.
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
tel. (prefix) (22) 87 44 113


Masz problem z poprawnym wyświetleniem newslettera? Kliknij tutaj, aby otworzyć go w Twojej przeglądarce.

Powyższa wiadomość została wysłana przez system prenumeraty elektronicznej serwisu www.opinie.pl.
Jeśli nie chcesz otrzymywać naszego newslettera, kliknij na ten link, aby automatycznie wypisać się z naszej bazy danych: WYPISANIE