 |
Drodzy Paneliści!
Witamy Was w kolejnym wydaniu Biuletynu badania „Twój punkt widzenia”. Dziś postanowiliśmy sprawdzić, czy komputerowe złącze USB jest tak uniwersalne, jak wskazywałaby na to jego nazwa. Przekonajcie się sami, co można za jego pomocą podłączyć do Waszych komputerów. W tym wydaniu znajdziecie także nowości w dziale „Prawda czy fałsz” i echa ze świata odkryć, czyli „Ci szaleni naukowcy”. Zapraszamy do lektury.
Cyfrowy świat – Kilka słów o USB, czyli raj dla "gadżeciarzy"
Uniwersalna magistrala szeregowa – to tłumaczenie angielskiego określenia Universal Serial Bus. Znamy ją w postaci charakterystycznej, prostokątnej wtyczki. Nazwa nie myli: USB jest rzeczywiście uniwersalne, a pomysłów na to, jak zastosować ten port jest coraz więcej. Bo to, że można poprzez USB podłączyć już niemal każde urządzenie peryferyjne: drukarkę, klawiaturę, mysz, skaner, aparat fotograficzny, tzw. klucz pamięci czy też przenośny twardy dysk – już nie robi na nikim wrażenia. Co jakiś czas komputerowy światek obiega kolejna wiadomość: Japończycy skonstruowali podgrzewaną mysz, amerykańsko-izraelska firma wbudowała złącze USB w płytę CD, pojawiły się akumulatory z ładowaniem przez port USB. Postanowiliśmy więc ucieszyć „gadżeciarzy”. Oto spis najdziwniejszych urządzeń, podłączanych z pomocą USB. Do czego może służyć popielniczka na USB? Tak, można taką kupić. Z komputerowego portu zasilany jest wiatraczek, który wtłacza dym z papierosa do filtra węglowego, by nie rozprzestrzeniał się po pokoju. Komputerowcy – palacze powinni być zachwyceni. Zresztą, urządzeń zasilanych przez USB i nie współpracujących w żaden inny sposób z komputerem, jest dużo więcej. Właściwie można by nie odchodzić od komputera: podgrzewacz do kubka sprawi, że kawa nie wystygnie. Przenośnym odkurzaczem – rzecz jasna także zasilanym poprzez USB – zbierzemy okruszki z klawiatury, a kiedy zmęczymy się tą czynnością, możemy podłączyć inne urządzenie, które rozmasuje nam obolałe mięśnie. Nie mówiąc już o wszelkiego rodzaju lampkach i świecidełkach. Zimowym hitem była miniaturowa, grająca i migająca choinka pod USB, a także… rękawiczki i kapcie z grzałką. Teraz królują wiatraczki, komputerowa mysz z nawiewem na dłoń i nawilżacze powietrza. Jak to wszystko działa? Raz lepiej, raz gorzej, bo przecież port USB nie jest przystosowany do urządzeń, które potrzebują dużej mocy. Dostarcza zaledwie 5 woltów i można go obciążyć 0,5 ampera. Może się więc zdarzyć, że próba jednoczesnego podgrzewania kawy, odkurzania klawiatury i ochładzania się strumieniem powietrza skończy się komunikatem systemu o braku mocy. Szkoda zresztą zaprzęgać komputer do tak banalnych zadań jak dostarczanie prądu innym urządzeniom. Do tego wystarczy zwykły zasilacz. Tymczasem poprzez USB można przecież również wymieniać dane z komputerem i to zdecydowanie ciekawsze rozwiązanie. Miłośnicy rozmaitych gadżetów łakomie spoglądają na coraz dziwniejsze „kombajny”, łączące w sobie funkcje wielu znanych dotąd urządzeń. Można sprawić sobie na przykład klawiaturę z wbudowaną słuchawką telefonu internetowego, która posłuży nie tylko do pisania, ale także rozmów przez komunikatory. Miłośnicy muzyki mogą już słuchać swoich ulubionych utworów w formacie mp3 wgranych w… długopis, oczywiście komunikujący się z komputerem przez USB. Co ciekawe, w długopisie znalazło się miejsce na radio, a 512 MB pamięci można też wykorzystać do nagrania np. wykładu. Pojawiły się też karty pamięci, które po złożeniu w pół tworzą… miniaturowy pendrive, czyli urządzenie do przenoszenia danych. Tym samym, by przesłać zdjęcia z aparatu fotograficznego nie potrzebujemy już ani kabla ani czytnika kart, wystarczy komputer ze złączem USB. Producenci przenośnych pamięci prześcigają się w coraz wymyślniejszych rozwiązaniach. Przyciągnąć ma choćby kształt – na przykład pamięci wbudowanej w… pluszowego krokodyla, któremu z paszczy wygląda złącze USB. Są również pendrive’y z czytnikiem linii papilarnych, czy nawet tęczówki oka (właśnie pojawiło się takie urządzenie dla naprawdę wymagających). Ciekawym rozwiązaniem, które być może niebawem będzie wykorzystywane do zabezpieczania nośników przed nieautoryzowanym skopiowaniem jest… wbudowanie układu scalonego wraz z portem USB w płytę CD-ROM lub DVD-ROM. Z jednej strony płyta jest odpowiednio wycięta, tak, by można ją było wsunąć w port USB. Oprócz tego, to zwykły krążek, który można wsunąć w odtwarzacz. Zanim jednak nie skopiujemy odpowiedniego kodu poprzez port USB, a - tym samym - nie uwiarygodnimy nagrania, nie będziemy mogli skorzystać z zawartych na płycie danych. Pojawiły się też urządzenia, które dalekie są od zastosowań komputerowych, a jednak można je skonfigurować poprzez USB. To na przykład dzwonek do drzwi, który może wygrywać naszą ulubioną melodię lub też pilot, który dostosujemy odpowiednio do posiadanych urządzeń za pomocą komputera. Trudno zgadnąć, czym jeszcze zaskoczą nas producenci rozmaitych urządzeń i gadżetów. Jedno jest pewne: czasy, w których każde urządzenie miało własny, oddzielny, specyficzny port odchodzą w przeszłość.
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz – pytania
1. Za reklamy w amerykańskich grach komputerowych w 2006 r. zapłacono 77 mln dolarów. 2. Tylko ok. 40 proc. energii elektrycznej zużywanej przez nowoczesne centrum danych służy do zasilania sprzętu komputerowego. 3. Chłopcy grający w gry komputerowe w ciągu tygodnia poświęcają o 30 proc. czasu mniej na czytanie.
Ci szaleni naukowcy – Czosnek dla pingwinów
Pracownicy szanghajskiego zoo karmią pingwiny… czosnkiem. Najwidoczniej wyczytali w starych notatkach babci, że czosnek jest „naturalnym antybiotykiem”. Ponoć pomaga w pozbyciu się pleśni z dróg oddechowych, choć nie obeszło się bez kłopotów: nieloty nie są specjalnymi amatorami czosnku. Chińczycy wpadli więc na sprytny/oryginalny pomysł: faszerują ryby czosnkiem, a pingwiny dają się na to nabrać. Szanghajskie pingwiny nie mogą narzekać na brak opieki – oprócz czosnkowej kuracji poddawane są też regularnym kąpielom słonecznym, co ma zapobiec depresji.
Prawda czy fałsz – odpowiedzi
1. Prawda. Rynek reklam w grach wciąż się powiększa. Z dwóch niezależnych raportów amerykańskich firm, które zajmują się badaniem reklam, wynika, że w 2011 roku producenci gier mogą już liczyć na ok. 960-970 mln dolarów. 2. Prawda. Okazuje się, że większa część energii jest wykorzystywana przez urządzenia zasilające i systemy klimatyzacji. 3. Prawda. Tak wskazują badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Z tych samych badań wynika, że gry nie zmniejszają ilości czasu spędzonego z rodzinami i przyjaciółmi, czy ilości uprawianego sportu.
|
 |