 |
Drodzy Paneliści!
Dziś w dziale „Styl życia” opowiemy Wam o ludziach, którzy dla oddechu od wspinania się po szczeblach kariery, wspinają się na sztuczne przeszkody. Zamiast z szefem, walczą z grawitacją. Wspinanie się na skałki to coraz modniejszy sport, który – jak twierdzą sami wspinacze – dostarcza silnych wrażeń. Kilka dni temu śledzili wyczyn Francuza Alaina Roberta, który w ciągu 40 minut pokonał ponad stumetrowy wieżowiec w Berlinie. W tym wydaniu naszego Biuletynu nie zabraknie stałych pozycji: zabawy „Prawda czy fałsz” oraz cyklu „Ci szaleni naukowcy”. Zapraszamy.
Styl życia - Nad nami tylko sufit
W miniony piątek słynny człowiek-pająk w ciągu 40 minut wspiął się, jak zwykle bez żadnego zabezpieczenia, na 106-metrowy budynek w Berlinie. I, jak zwykle, został przez miejscową policję ukarany. 45-letni Francuz Alain Robert specjalizuje się w takich wyczynach. Po raz pierwszy zdarzyło mu się to, kiedy… zapomniał kluczy do mieszkania. Jest wspinaczem-ryzykantem – nigdy się nie zabezpiecza. Nie używał żadnych lin ani podczas wchodzenia na warszawski hotel Mariott, ani wtedy, gdy wspinał się na najwyższe budynki świata – liczące sobie 491,5 m wieże Petronas w Kuala Lumpur, czy też 508-metrowy, 101-piętrowy drapacz chmur w Tajpej. Pokonał też wieżę Eiffla, co zajęło mu zaledwie 45 minut, wieżyczkę mostu Golden Gate w San Francisco, drapacze chmur w Nowym Jorku i Las Vegas. Służby miejskie Jednak nie darzą go sympatią. W Kuala Lumpur miał za swój wyczyn odsiedzieć sześć miesięcy. Po interwencji francuskiej ambasady wyszedł na wolność po dwóch dniach. Ale i we francuskim więzieniu spędził też pierwsze dwa tygodnie roku, bo wieżę Eiffla postanowił zdobyć w noc sylwestrową. Polskę wspomina na tym tle dość sympatycznie. W 1999 roku, gdy już wszedł na warszawski hotel, zaprowadzono go do komisariatu. Po godzinie funkcjonariusze poprosili człowieka-pająka o autograf i wypuścili. Ostatnie osiągnięcie w Berlinie skończyło się dla niego mandatem za zakłócanie porządku publicznego. Alain Robert jest wzorem dla „skałkowców”, czyli miłośników wspinania się. Na szczęście ten sport można uprawiać również w zgodzie z prawem. Jak to się zaczęło? Najpierw ludzie chcieli poznać góry. Potem je pokonać. Nie brakowało takich, którzy rywalizowali o wejście na jak najwyższe szczyty. Kiedy okazało się, że nawet najtrudniejsze góry stały się możliwe do zdobycia, kiedy nawet wyprawy w Himalaje nie budzą już takiego zainteresowania jak niegdyś, narodziła się wspinaczka na skałki. To młodsza siostra alpinizmu. W przeciwieństwie do niego, polega na pokonywaniu kilkunastometrowych dróg. Im trudniejszych – tym lepszych. Można odkryć własną i osobiście ją nazwać, wszystko zależy od pomysłowości i – oczywiście – od zręczności zdobywcy. Łażenie po skałkach stało się popularne z kilku powodów. To sport stosunkowo niedrogi. Sprzętu nie potrzeba wiele. Nie trzeba też organizować specjalnych wypraw, martwić się o prowiant, nosić na plecach całego ekwipunku. Do ścian bardzo często można dojechać samochodem, a jeśli pogoda nie dopisuje, można – w centrum miasta – bawić się w specjalnych halach, w których znajdują się sztuczne ścianki. W Polsce miłośnicy wspinaczek najczęściej wybierają Jurę Krakowsko-Częstochowską, Tatry, Kotlinę Kłodzką, Góry Stołowe. A tym, którym do naturalnych skałek zbyt daleko, pozostają ćwiczenia na murach budowli architektonicznych: mostach, wiaduktach, łukach, starych fortach oraz na tzw. „sztucznych ściankach”, które znajdują się w większych miastach w Polsce, w szkołach, klubach wspinaczkowych, jednostkach wojskowych i halach sportowych. Warto jednak wiedzieć, że nie wszędzie można się wspinać. Zakaz obowiązuje na terenie parków narodowych i niektórych krajobrazowych. Nie wolno wspinać się na obiekty zabytkowe i elewacje budynków. Czy to niebezpieczna zabawa? Wypadki zdarzają się, jak w każdym innym sporcie. Podstawowa zasada to mierzyć siły na zamiary. Amerykańscy miłośnicy skałek obliczyli, że bardziej niebezpieczny jest dojazd samochodem, niż samo wspinanie się. Ale – oczywiście – niezbędne jest zabezpieczenie: kask – lekki, przewiewny, niewielki i wytrzymały; odpowiednia tzw. uprząż, buty wspinaczkowe, bloczki, karabinki, liny. Wiele zależy też od stylu i umiejętności wspinacza. Są tacy, którzy wykonują skok, by zawisnąć na jednym palcu. Na szczęście „w dobrym tonie” jest używanie zabezpieczeń. Miłośnicy „skałek” mówią o tym, że ten sport dostarcza niezwykłych wrażeń, pozwala uwierzyć w siebie. A cel – cóż… na wiele „skałek” od innej strony można dojechać samochodem, a u szczytu ścianek do wspinania się jest tylko sufit hali. Ale przecież nie o to chodzi, by złapać króliczka… Kto nie chce iść w ślady Alaina Roberta, a chciałby spróbować wspinania się na skałki, ma kilka sposobów do wyboru: może się zabrać z doświadczonym kolegą lub koleżanką, przeglądać czasopisma, filmy i podpatrywać innych. Jest to jednak taka dziedzina, gdzie błędy i niewiedza mszczą się szybko. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem są zajęcia organizowane przez kluby wspinaczkowe, gdzie można nabyć wiedzę teoretyczną (np. dotyczącą sposobu wiązania lin), potem zaś pod okiem instruktora spróbować swoich sił. Kto wie – może skończy się całkiem poważnym kursem taternickim?
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz – pytania
1. Kobiety dwukrotnie rzadziej, niż mężczyźni zrywają ze swoimi partnerami za pośrednictwem wiadomości SMS 2. Co najmniej dziesięć krajów stara się „filtrować” treści, które docierają do obywateli przez internet 3. Większość najszybszych komputerów świata pracuje pod kontrolą systemu Linux
Ci szaleni naukowcy – Twarz ważniejsza niż ciało
Uczeni z University of Western Australia zupełnie na poważnie zajęli się tym, jak panie oceniają panów ćwiczących na siłowni. Dwanaście kobiet oceniało atrakcyjność panów, przedstawionych na zdjęciach. Z tym, że część pań oceniało fotografię, na której widoczna była cała postać; część – taką, gdzie widoczna była tylko twarz, zaś trzecią grupę stanowiły osoby, oceniające zdjęcia skadrowane tak, by twarzy nie było widać. Przy każdym zdjęciu panie wystawiały ocenę atrakcyjności – od 1 do 7, potem zaś sprawdzono, na ile oceny zgadzają się ze sobą. Eksperyment powtórzono wśród mężczyzn oceniających panie. W końcu przyszedł czas na wyniki, nieocenione z punktu widzenia współczesnych Don Juanów: ważna jest twarz – orzekli uczeni. Gdy kobiety oceniały mężczyzn, w 52 procentach wynik atrakcyjności zależał od oceny twarzy. Samo ciało „dawało” jedynie 24 proc. tego wyniku. Gdy panowie oceniali zdjęcia kobiet, w 47 procentach zwracali uwagę na twarz, w 32 procentach – na ciało.
Prawda czy fałsz – odpowiedzi
1. Fałsz. Jak donosi brytyjska gazeta „The Sun”, aż 5 proc. ankietowanych pań i 2 proc. panów kończyło związki przy pomocy wiadomości tekstowych. Pozostaje mieć nadzieję, że zwyczaje Polek są inne. 2. Fałsz. Tych krajów – jak wynika z raportu uczonych z różnych ośrodków naukowych – jest aż 26, a badano ich 41. Iran, Chiny, Arabia Saudyjska blokują tylko niektóre materiały. Korea Południowa blokuje informacje pochodzące z Korei Południowej i żadnych innych. Wśród krajów stosujących „filtr polityczny” w stosunku do informacji rozpowszechnianych w sieci są Birma, Chiny, Iran, Syria, Tunezja i Wietnam. Arabia Saudyjska, Iran, Tunezja i Jemen stosują cenzurę społeczno-obyczajową. Informacje dotyczące bezpieczeństwa narodowego są zablokowane w Birmie, Chinach, Iranie, Pakistanie i Korei Południowej. Wbrew obiegowym opiniom, nie stosują cenzury: Wenezuela, Izrael, Nepal, Malezja, Zimbabwe, Afganistan, Egipt i Autonomia Palestyńska. Przy prowadzeniu badań i sporządzaniu raportu z ich wyników współpracowały Uniwersytety w Cambridge, Oksfordzie, Harvardzie i Toronto. 3. Prawda. Tak wynika z rankingu Top500. Wśród 500 największych superkomputerów znajdziemy aż 408, które pracują pod kontrolą Linuksa.
|
 |