 |
Drodzy Paneliści!
Witamy Was po świętach w biuletynie badania „Twój Punkt Widzenia”. Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni, że uczestnicząc w naszym Panelu chętnie i rzetelnie wypełniacie przesyłane przez nas kwestionariusze. Wasze opinie są niezwykle ważnym elementem prowadzonych przez naszą firmę badań. Dlatego - jak zwykle staraliśmy się, aby w biuletynie było ciekawie: w tym numerze znajdziecie kilka porad jak uczynić komputer szybszym, a w dziale „Styl życia” opowieść o… radości spożywania. Zachęcamy również do zapoznania się z nowym cyklem „Twoje zdrowie” – w dzisiejszym odcinku zajmujemy się chrapaniem. Nie zabraknie stałych działów: „Prawda czy fałsz” oraz „Ci szaleni naukowcy”.
Chcesz mieć szybszy komputer?
Nic prostszego. I to bez wydawania nawet grosza. Wystarczy zrobić wiosenne porządki. Dziś pokażemy, jak tego dokonać w systemie Windows. Komputer możemy porównać do piwnicy. Kiedy budujemy dom - piwnica jest puściutka. Wstawienie tam półek nadaje jej funkcjonalność, podobnie jak naszemu komputerowi - zainstalowanie w nim systemu operacyjnego. Potem niestety jest już coraz gorzej. W naszej piwnicy na półkach pojawiają się na razie tylko przygotowane na zimę konfitury. Ale z czasem trafi tam jakiś mebel, który "może się przyda", potem kawałek roweru, stara pralka i licho wie, co jeszcze. Pojawia się kurz, a nieuporządkowane przetwory coraz trudniej odszukać. Na twardym dysku jest to samo z tą różnicą, że składowane są tu rozmaite pliki: zapomniane pliki-śmieci stworzone przez różne programy, tymczasowe kopie dokumentów, które wcale nie okazały się takie tymczasowe, kopie odwiedzonych przez nas stron... jest tego naprawdę mnóstwo. A zatem - do dzieła. Upewnijmy się, że nie jest uruchomiony żaden instalator lub inny ważny program. Powinny być one nieaktywne. Na początek rozprawimy się z plikami tymczasowymi. Otwórzmy dowolny folder i w menu "Narzędzia" znajdźmy "Opcje folderów". W zakładce "Widok" zaznaczmy opcję "Pokaż ukryte pliki i foldery". Potem przyda się tzw. wyszukiwarka (znajdziemy ją w menu "Start"). Polećmy jej wyszukanie wszystkich plików *.TMP (gwiazdka symbolizuje dowolną nazwę pliku) i wyrzućmy je do kosza. Jeśli któryś z nich będzie aktualnie używany, system poinformuje nas o tym odpowiednim okienkiem. Usuńmy zatem wszystkie pozostałe. Być może warto usunąć też zawartość katalogu Windows/Temp. Nie zapomnijmy o przywróceniu poprzedniej wartości ukrytych plików - jeśli nie chcemy, by się pokazywały, musimy zaznaczyć opcję "Nie pokazuj ukrytych plików i folderów". Przydałby się także porządek w historii przeglądania. Tzw. pliki cache przeglądarki przydają się jej, kiedy odwiedzamy już raz widzianą stronę. Wówczas zamiast pobierać wszystkie pliki (np. obrazki), korzysta z tych, zgromadzonych na dysku - by szybciej wczytać stronę. Niestety, cache potrafi rozrosnąć się do niebotycznych rozmiarów. W Internet Explorerze wejdźmy więc do menu "Narzędzia" - "Opcje internetowe..." i na karcie "Ogólne" w części "Tymczasowe pliki internetowe" znajdźmy przycisk "Usuń pliki". Obok znajdziemy przycisk "Ustawienia" - gdzie suwakiem możemy ustawić wielkość miejsca na dysku, które chcemy przeznaczyć na takie pliki. Wystarczy 50-100 MB. W programie Mozilla Firefox to samo można uzyskać wybierając z menu "Narzędzia" - "Opcje - "Prywatność". Historię czyścimy na karcie "Historia", pamięć cache możemy ustawić na karcie "Pamięć podręczna". Teraz przejdźmy do "Panelu sterowania" (menu "Start" - "Ustawienia" - "Panel sterowania"). Znajdziemy tam ikonę "Dodaj lub usuń programy". Gdy otworzy się lista zainstalowanych programów, stwierdzimy niechybnie, że zapomnieliśmy o istnieniu wielu z nich, na przykład o nieużywanych już grach, śmiesznych aplikacjach, o programach użytkowych, zastąpionych przez inne. Odinstalujmy je z czystym sumieniem. Nie wyrzucajmy jednak programów, których nie znamy - mogą to być np. ważne sterowniki. Porządki zakończymy wyrzuceniem zawartości kosza i dwoma czynnościami, które mogą długo potrwać, ale warto się ich podjąć. Należy odnaleźć narzędzie systemu "Sprawdzanie błędów" (dwukrotnie klikamy "Mój komputer", wybieramy dysk i klawiszem myszy otwieramy menu - wybieramy "Właściwości" i otwieramy zakładkę "Narzędzia"). Warto też przeprowadzić defragmentację dysku (odpowiedni program znajdziemy w tej samej zakładce tuż pod narzędziem "Sprawdzania dysku"). W czasie używania komputera wciąż kasujemy jakieś dane, zapisujemy nowe. Na dysku tworzą się "dziury" po usuniętych plikach, komputer zapisuje w nie nowe fragmenty plików, a gdy się nie mieszczą - w kolejnej "dziurze", tam, gdzie znajdzie miejsce. Defragmentacja to odnalezienie poszatkowanych plików i zapisanie ich po kolei - tak, by po odczycie jednego kawałka nie trzeba było szukać kolejnego. To znacznie przyspiesza pracę dysku. Powinniśmy też przyjrzeć się poczcie e-mailowej, niepotrzebnym plikom, składowanym na dysku (np. plikom mp3, których dawno nie używamy). Warto mieć szybszy komputer na wiosnę, prawda? Tych kilka prostych czynności pozwoli nam cieszyć się szybszym komputerem, ale pamiętajcie: jeśli nie czujecie się wystarczająco pewnie - poradźcie się kogoś kompetentnego.
Styl życia - Wolno znaczy lepiej
Był rok 1986. Krytyk kulinarny Carlo Petrini szedł w kierunku Piazza di Spagna jedną z zabytkowych uliczek Rzymu i nagle… a cóż to? Bar? Jeden z tych sieciowych barów, w których na całym świecie je się tak samo szybko i tak samo niesmacznie? Tu – w centrum Wiecznego Miasta? A gdzie radość ze spożywania włoskich specjałów, gdzie wyrafinowane doznania smakowe, które nasuwają porównania ze sztuką, gdzie cała poezja jedzenia? Tak właśnie narodził się ruch Slow Food – jako bunt przeciw ekspansji fast foodów. Slow Food to międzynarodowy ruch „dla obrony prawa do smaku”. Wolne jedzenie to rozkoszowanie się, delektowanie, smakowanie potraw. Szybkie – byle jak, byle gdzie i byle co. Są tacy, którzy jedzą, by żyć, ale przecież są i tacy, którzy żyją, by jeść. I takich właśnie zrzeszają na całym świecie organizacje „wolnego jedzenia”. Ruch Slow Food to cała ideologia: „Jesteśmy niewolnikami prędkości i wszyscy ulegliśmy podstępnemu wirusowi, jakim jest szybkie życie, które burzy nasze przyzwyczajenia, zakłóca naszą prywatność w domach i zmusza nas do objadania się fast fordami” – głosi fragment Manifestu organizacji. „Odpowiednie dawkowanie pewnej zmysłowej przyjemności i powolne, długotrwałe zadowolenie mogą ochronić nas przed zaraźliwą wielością mylącą szaleństwo z wydajnością” – czytamy na stronach Slow Food. Krótko mówiąc: wyznawcy ideologii Slow Food twierdzą, że w codziennym zaganianiu coraz częściej nie znajdujemy już czasu na drobne przyjemności. I chcą z tym walczyć. Organizacja postawiła sobie za cel propagowanie kultury jedzenia, ale również ochronę regionalnych specjałów, zwłaszcza tych, wytwarzanych wedle starych, oryginalnych receptur, charakterystycznych dla jakiegoś miejsca na świecie. Bo – zdaniem założyciela Slow Food – globalizacja w kuchni przynosi opłakane skutki. A przecież babcine konfitury i ciasta wspominamy z największym rozrzewnieniem. Ich smak jest nie do podrobienia w warunkach przemysłowych. Innym celem organizacji jest nauczenie ludzi, że jedzenie może być przyjemnością – zwłaszcza, gdy posiłki spożywamy w doborowym, zacnym towarzystwie. Zresztą – nie musi być dużo, nie musi być kalorycznie lub dietetycznie, nie musi być nawet zdrowo. W jedzeniu – powiada 60 tysięcy ludzi zrzeszonych pod znakiem ślimaka (znak Slow Food na świecie) – musi być przyjemnie. Tylko to się liczy – radość jedzenia.
Twoje zdrowie – Śpij spokojnie!
Jeśli się śmiejesz, wszyscy śmieją się razem z tobą, jeśli chrapiesz, sypiasz sam – powiedział ktoś mądry. Z szacunków lekarzy wynika, że problemy z chrapaniem ma prawie połowa mężczyzn i jedna trzecia kobiet w średnim wieku. Chrapanie samo w sobie nie jest niebezpieczne. A dlaczego chrapiemy? Podczas normalnego oddychania nos i gardło działają jak korytarz oddechowy. Tą drogą powietrze dostaje się do naszych płuc. Ów korytarz jest podtrzymywany przez otaczające go mięśnie. Kiedy śpimy, mięśnie wiotczeją, a drogi oddechowe zapadają się nieznacznie. Wówczas z gardła zaczyna się wydobywać chrapanie. Gdyby ogłosić konkurs na głośność chrapania, wyniki mogłyby zadziwić. Niektórzy mężczyźni „osiągają” bowiem głośność 95 decybeli, czyli potrafiliby zagłuszyć samochód bez tłumika. Okazuje się, że bardziej chrapią osoby otyłe. Również alkohol i niektóre środki nasenne i uspokajające zwiększają chrapanie – powodują bowiem dodatkowo zwiotczenie mięśni oddechowych. Wpływ na chrapanie mogą mieć powiększone migdały lub wada zgryzu. W czasie chrapania niekiedy dochodzi do kilkusekundowego zatrzymania oddechu, tzw. bezdechu sennego. I to jest prawdziwy problem u chrapiących. Kiedy drogi oddechowe zwężają się na tyle, że powietrze nie może się przez nie przedostawać, chrapiący nagle milknie. W tym samym czasie jego klatka piersiowa wykonuje normalne ruchy – jak przy zwykłym oddychaniu. Taki stan może trwać od kilku sekund nawet do dwóch minut. Zawartość tlenu we krwi zmniejsza się drastycznie. Mózg jest niedotleniony. To powoduje akcję „reanimacyjną”: ośrodek oddechowy w mózgu uruchamia sygnał alarmowy i już za chwilę jedno głośne chrapnięcie świadczy o wymuszeniu przepływu powietrza. Takie bezdechy mogą powtarzać się nawet kilkanaście razy w ciągu nocy. Nie trzeba dodawać, jak wpływa to na mózg. Specjaliści, zajmujący się zaburzeniami snu ostrzegają, że bezdechy podwyższają ciśnienie tętnicze krwi nawet o 25-30 procent. Są też przyczyną zaburzeń snu. Człowiek w ciągu dnia gorzej się koncentruje i jest rozdrażniony. Groźne są także niekontrolowane drzemki, które mogą się zdarzyć na przykład przy prowadzeniu samochodu. Osoby cierpiące na zaburzenia snu mają również problemy z ciśnieniem krwi i pracą serca, rośnie ryzyko zawału lub udaru mózgu. Jest cały szereg rozmaitych środków, które mają zapobiec chrapaniu lub uczynić je mniej uciążliwym: krople, inhalacje, ziołowe tabletki. Chrapiących traktuje się nawet elektrowstrząsami, nie mówiąc już o paskach na brodę, kołnierzach na szyję, wkładkach na zęby i elektronicznych urządzeniach, wykorzystujących migające światła i głośne dźwięki. W przypadkach szczególnie mocnego chrapania i długich bezdechów (niebezpieczne dla zdrowia mogą być trzydziestokrotne bezdechy podczas siedmiu godzin snu) lekarze poddają pacjentów dość prostej operacji naciągnięcia lub usunięcia rozluźnionych tkanek podniebienia. Istnieją też specjalne aparaty, które wspomagają oddychanie, niestety, trzeba je stosować każdej nocy.
|
 |
 |
W Newsletterze:
Prawda czy fałsz
1. Powstało urządzenie, służące do odczytywania myśli. 2. Szefowie Google zarabiają rocznie jednego dolara. 3. Rząd Brazylii chce poprzez satelitarne łącza dostarczać internet do amazońskiej dżungli.
Ci szaleni naukowcy – w Kijowie gorzej niż pod Czarnobylem
Pewien uczony doszedł do wniosku, że życie w dużym mieście jest o wiele bardziej szkodliwe dla zdrowia, niż w strefie zakazanej wokół Czarnobyla. Dr Jim Smith z Centre for Ecology and Hydrology zbadał wpływ zanieczyszczonego miejskiego powietrza, stresu, nałogowego palenia i otyłości i porównał go z wpływem promieniowania jonizującego. Zdrowie ludzi nielegalnie mieszkających w skażonej strefie wokół Czarnobyla jest mniej zagrożone, niż gdyby żyli w pełnym samochodów mieście, takim jak pobliski Kijów – podsumowuje naukowiec.
Prawda czy fałsz – odpowiedzi
1. Fałsz. Myśli nie da się jeszcze odczytać, ale na targach Cebit zaprezentowano urządzenie, które mierzy aktywność wybranych obszarów mózgu, a następnie przekształca wyniki na ruch kursora lub na znaki. Może odczytać zaledwie kilkanaście znaków na minutę, a w dodatku przed użyciem wymaga dość długiego „treningu”. 2. Prawda. Tyle właśnie wynosi roczne wynagrodzenie założycieli Google – Larrego Page’a i Sergeya Brina oraz dyrektora generalnego firmy, Erica E. Schmidta. Oprócz pensji ci trzej panowie mają jeszcze udziały w spółce o łącznej wartości 31,5 mld dolarów. Ponadto Google zapewnia swoim szefom między innymi ochronę osobistą oraz prywatny odrzutowiec. 3. Prawda. Internet ma służyć zamieszkującym dżunglę plemionom m.in. do kontaktowania się ze światem i alarmowania policji o nielegalnej wycince drzew.
|
 |