Twój Punkt Widzenia Newsletter

04 / 2007

 
Twój Punkt Widzenia Newsletter

Drodzy Paneliści!

Witamy w Biuletynie badania „Twój Punkt Widzenia”. Biuletyn dociera do Was niemal na dwa tygodnie przed Wielkanocą – w sam raz, by przyjrzeć się zwyczajom, znanym z różnych części kraju. Niektóre z nich są naprawdę arcyciekawe. Nadszedł również dobry moment, by przypomnieć sobie o tym, co należy przed Wielkanocą uczynić. Być może warto wysłać kartkę pocztową lub po prostu zadzwonić do przyjaciół? I tym razem nie zabraknie stałych działów: „Prawda czy fałsz” oraz „Ci szaleni naukowcy”.


Od Wierzbnej do dyngusa

Który region w Polsce może szczycić się największym bogactwem obyczajów wielkanocnych? Które z nich są najciekawsze? Jakie pozostały w naszych domach do dziś? Różnorodność jest tym, co powinniśmy pielęgnować, dlatego też postanowiliśmy wspomnieć o kilku przykładach ciekawych tradycji i obyczajów.

Wielki Tydzień zaczyna się od Niedzieli Palmowej, zwanej kwietną lub wierzbną. Ale już 7 dni przed nią przestawano piec chleb. Ktokolwiek odważyłby się złamać ten zakaz, sprowadziłby na wieś suszę. W Niedzielę Palmową do święcenia zanoszono gałązki wierzbowe, które miały odżegnywać zło, nieszczęście i choroby. Z oczywistych względów w Polsce to one zastępowały gałązki palmowe. Ta tradycja wywodzi się z opowieści o tryumfalnym wjeździe Chrystusa do Jerozolimy, kiedy to mieszkańcy ścinali gałązki palm, wymachiwali nimi i tworzyli z nich zielony kobierzec na drodze.

Gałązki palmowe były oznaką szacunku, świętości, zwycięstwa.

Bazie wkładano do uli a nawet jedzono, aby zapobiec chorobom. O tym obyczaju Zofia Kossak pisała: „Wychodząc po nabożeństwie z kościoła, należy połknąć parę poświęconych baziek. Miękkie, kosmate, z trudem przechodzą przez krtań, lecz zabieg wart jest trudu, chroni bowiem od chorób gardła na przeciąg roku”. Kroniki milczą o efektach medycznych... Odczytać w nich można natomiast jedno: bazie byłyby zmarnowane, gdyby po prostu je wyrzucono. Nawet po ich spaleniu, popiół rozsypywano, dzięki czemu nieszczęścia i choroby omijały domostwo, a zbiory były bogate. Na szczęście, obyczaj smagania gałązkami innych domowników przez tego, kto najwcześniej wstał, nie był traktowany zbyt dosłownie.

Zapewniwszy sobie już urodzaj, zabierano się do porządków. Nie tylko po to, by uroczyście przywitać święta. Porządki symbolizowały „wymiatanie” zimy z zakątków domu. Wraz z nią, znikało zło i wszystkie choroby.

Ważną tradycją było także „topienie Judasza” w Wielką Środę. Chłopcy ze słomy i starych ubrań konstruowali ogromną kukłę, którą nieśli na łańcuchach przez całą okolicę. Przy drodze ustawiali się mieszkańcy, którzy uderzali kukłę kijami. Na koniec wrzucano „zdrajcę” do stawu lub bagienka. Wymierzanej w ten sposób sprawiedliwości stawało się zadość.

Następnego dnia wspominano Ostatnią Wieczerzę. Stąd też brał się obrzęd obmywania nóg dwunastu kapłanom przez biskupa, co jest nawiązaniem do gestu Jezusa, który obmył nogi swoim dwunastu uczniom. W Wielki Czwartek milkły w kościołach wszystkie dzwony, a zastępowano je kołatkami.

Wieczornemu posiłkowi, chociaż jest to posiłek postny, towarzyszyła uroczysta atmosfera. Szczupak był w tym dniu niezastąpionym daniem. Wierzono, że budowa kości jego głowy zawiera w sobie kształty wszystkich instrumentów użytych do ukrzyżowania Chrystusa. Głowa szczupaka była więc ostrożnie usuwana i rozdzielana na części. Ciekawe, że ości przypominające „drabinę”, „krzyż” i „włócznię” są pojedyncze, natomiast „gwoździe” występują w parach. Legenda głosi, że szczupak był rybą złowioną w Wielki Czwartek i przygotowaną na Ostatnią Wieczerzę. Dawniej w Wielki Czwartek unikano rozmawiania o rzeczach doczesnych. Skupiano się wtedy na refleksji i poważnych dyskusjach.

W Wielki Piątek przeżywano Drogę Krzyżową, by na jej końcu złożyć Jezusa do grobu. Słynny etnograf prof. Cezaria Baudouin de Courtenay-Jedrzejewiczowa opisała ten zwyczaj następująco: „W Wielki Piątek są zwiedzane Groby Pańskie. W Polsce za czasów królewskich i później do połowy XIX wieku obowiązkowe było noszenie ciemnych ubrań. Duże kościoły miały modelowane ogrody z owsa w donicach i rzeżuchy z przodu Grobu. Pomiędzy nimi ustawione były skrzynie z piaskiem. Grób otoczony był przez drzewka cytrynowe i pomarańczowe i udekorowane kwiatami ze światełkami”. W Polsce Grób Pański odgrywał zawsze bardzo dużą rolę. Poza motywami religijnymi, składał się on także z elementów narodowych. Ten piątek to czas najściślejszego postu. Wtedy odwiedzano także groby bliskich. Urządzano również „rękawkę”, czyli rodzaj „stypy” sięgającej jeszcze czasów pogańskich. Podczas tych obrzędów turlano po grobach jajka, z których potem przyrządzano jajecznicę.

Ostatnie dwa dni postu upływały już pod znakiem poważnych przygotowań do Wielkanocy. Robiono wtedy „pogrzeb” żuru – potrawy spożywanej przez cały post. Dawano też upust niechęci do ryb, które przez cały tydzień „wyganiały” mięso z jadłospisu. Niekiedy przedstawiciela ryb – śledzia – z satysfakcją przybijano do drzewa. Wielka Sobota była już dniem radosnego oczekiwania. Koniecznie należało poświęcić tego dnia kosz z jedzeniem. Zawartość „święconki” różniła się w zależności od regionu. Nie mogło w nim jednak zabraknąć baranka (symbolizował Chrystusa), mięsa i wędlin.

Święcono też chrzan, bo „gorycz męki Pańskiej i śmierci została zwyciężona przez słodycz zmartwychwstania”, masło – oznakę dobrobytu, i jajka, czyli symbol narodzenia. „Święconkę” jadło się następnego dnia, tuż po Rezurekcji. Tego dnia święcono też wodę. Ta zyskiwała specjalne właściwości i według tradycji, działała lepiej niż współczesne kosmetyki. Dziewczęta obmywały sobie nią twarz, dzięki czemu znikały wszelkie mankamenty urody. Z poświęconym koszykiem trzykrotnie obchodzono dom, by tak odpędzić złe moce. Dniem długo oczekiwanej radości była Wielka Niedziela. W Tatrach huk petard i walenie w dzwony miały obudzić rycerzy. Zrobiwszy hałas, górale udawali się na Rezurekcję. Potem zasiadano do świątecznego śniadania. Najpierw dzielono się jajkiem. Na stole nie mogło zabraknąć baby wielkanocnej i dziada, czyli mazurka. Tego dnia młodzież urządzała osobliwe zawody, nazywane „walatkami” lub „na wybitki”. Ten, komu trafiło się jajo ze szczególnie twardą skorupką, wygrywał, a koszyk stłuczonych przez siebie jaj mógł podarować ukochanej lub ukochanemu.

Do dziś żywa jest, czasem nawet do przesady, tradycja lanego poniedziałku. Mało kto wie, że niektórzy traktowali ten zwyczaj jak symbol rozpędzania wiernych, właśnie za pomocą wody, w Jerozolimie, w okresie początków chrześcijaństwa. Inni natomiast interpretują go jako kontynuację obrzędu chrztu, obmycia z grzechu. Młodzi obchodzili też domostwa i zbierali datki. Oblewanie wodą często łączono z wręczaniem podarków. W wielkanocny poniedziałek brano gałązki wierzby, które użyte były przy produkcji palm, i uderzano się nimi na szczęście – „śmigano się”.


Na ostatnią chwilę – życzenia przez internet

Znowu zabrakło Wam czasu, by wysłać do najbliższych kilka słów z wielkanocnymi życzeniami? A może nie zdążyliście nawet kupić kartek? Pocieszamy, że tu z pomocą przychodzi internet. Przez wielu ta droga przekazywania życzeń uważana jest za mniej elegancką, ale młodsze pokolenie nie widzi w tym nic niestosownego.

Gotowe wirtualne kartki czekają na nas w sieci. Tysiące stron z całego świata oferują miliony przeróżnych świątecznych wzorów. Od tradycyjnego jajeczka do słownych historyjek nawiązujących do aktualnych wydarzeń na świecie. Wystarczy odrobina cierpliwości w przeglądaniu bogatych zbiorów oraz dwa adresy poczty elektronicznej: osoby, do której chcemy wysłać kartkę, i nasz, nadawcy. Wszystkie polskie portale internetowe również oferują bogate galerie kartek, a do tego - możliwość wysłania prawdziwej kartki pocztowej – pocztą! – ze stron serwisu. Za usługę zapłacimy np. kartą płatniczą. Cena kształtuje się w okolicach kilku złotych.

Kartki elektroniczne są zdecydowanie tańsze, bo przeważnie nie kosztują nic. Do adresata trafiają najczęściej w postaci zawiadomienia: „na stronach naszego portalu czeka na Ciebie kartka świąteczna”... Wielu z nas wysyła świąteczne pozdrowienia przy pomocy telefonu komórkowego. Dziś technika pozwala na więcej niż tylko wiadomość złożoną ze 160 znaków. Możemy na przykład wysłać nową tapetę do telefonu, ulubioną piosenkę, czy nawet życzenia muzyczne, które adresat będzie mógł odsłuchać wraz z nagranymi przez nas życzeniami. Oczywiście, za wszystko zapłacimy za pomocą wiadomości SMS.

Ci, którzy nie odnajdują wśród tych wszystkich nowoczesnych sposobów składania wielkanocnych życzeń odpowiedniego dla siebie, mogą po prostu zadzwonić. Tak przekazane świąteczne pozdrowienia na pewno wywołają uśmiech na twarzach bliskich.


 




W Newsletterze:

Od Wierzbnej do dyngusa
Na ostatnią chwilę – życzenia przez internet
Ci szaleni naukowcy – malowanie księżyców

Prawda czy fałsz

1. RIAA (Recording Industry Association of America) - zrzeszenie amerykańskich wydawców muzyki twierdzi, że płyty powinny być tańsze, by zapobiec piractwu.

2. Senator z Nowego Jorku chce, by na ulicach zakazane było używanie wszelkich elektronicznych urządzeń przenośnych.

3. Warszawski sąd orzekł, że oferta złożona w internetowym serwisie aukcyjnym rodzi zobowiązanie do sprzedaży – jeśli ktoś wystawił przedmiot, to musi go potem sprzedać po wylicytowanej przez kupującego cenie.



Ci szaleni naukowcy – malowanie księżyców

Enceladus to jeden z licznych (ponad pięćdziesięciu) księżyców Saturna. Ostatnio jednak uczeni zwrócili na niego ponownie swój wzrok, nazywając go „kosmicznym grafficiarzem”. Dlaczego? Z powodu pewnego zjawiska, właściwego dla Enceladusa: na jego południowym biegunie wybuchają wciąż lodowe gejzery. Lód, tryskający z satelity Saturna niczym z puszki z farbą, tworzy długi ogon. Jeśli wleci weń inny księżyc, na jego powierzchni osadza się lodowy pył, na pewien czas zmieniając barwę satelitów. Pozostaje pytanie, skąd bierze się tam lód? Od wielu lat Enceladusa podejrzewa się o to, że pod powierzchnią ma wodę w stanie ciekłym – a wiadomo, że tam, gdzie istnieje woda, może również istnieć życie. Póki co, naukowcy z zapartym tchem śledzą, jak Enceladus „przemalowuje” powierzchnię jedenastu najbliższych mu księżyców Saturna.


Prawda czy fałsz – odpowiedzi

1. Fałsz. Organizacja RIAA zaprezentowała wyliczenia, w których udowadnia, że ceny płyt CD w ostatnich dekadach niemal nie ulegały zmianom mimo, że inflacja postępowała. Z przedstawionych danych wynika, że już dziesięć lat temu średnia cena płyt w USA powinna wynosić 33,86 dolarów (w przeliczeniu na polską walutę – ponad 100 zł). Oczywiście dziś płyty – zdaniem RIAA – powinny być jeszcze droższe.

2. Tak, to prawda. Za używanie takich urządzeń senator Carl Kruger proponuje karę 100 dolarów. Powołuje się przy tym na dwa przypadki, w których piesi wtargnęli na ulicę i, zaabsorbowani muzyką z odtwarzaczy przenośnych, nie zauważyli nadjeżdżających pojazdów. W jednym z tych przypadków ofiara nie słyszała ostrzeżeń innych przechodniów. Senator uważa, że rząd powinien strzec obywateli przed „poważnymi zagrożeniami bezpieczeństwa publicznego”.

3. Prawda. Sprawa rozgrywała się między dwoma użytkownikami jednego z serwisów aukcyjnych. Kupujący wylicytował samochód terenowy, oferując za niego 23 tys. zł. Sprzedający odmówił sprzedaży auta, tłumacząc, że zapomniał ustawić tzw. „ceny minimalnej” na poziomie 30-40 tys. zł. Tłumaczył się też zepsutym modemem i niemożnością wycofania transakcji. Sąd zobowiązał właściciela samochodu do sprzedaży, twierdząc, że umowę zawarto już w momencie rozstrzygnięcia aukcji.


Twój Punkt Widzenia Newsletter
Interaktywny Instytut Badań Rynkowych Sp. z o.o.
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
tel. (prefix) (22) 87 44 113


Masz problem z poprawnym wyświetleniem newslettera? Kliknij tutaj, aby otworzyć go w Twojej przeglądarce.

Powyższa wiadomość została wysłana przez system prenumeraty elektronicznej serwisu www.opinie.pl.
Jeśli nie chcesz otrzymywać naszego newslettera, kliknij na ten link, aby automatycznie wypisać się z naszej bazy danych: WYPISANIE