Twój Punkt Widzenia Newsletter

newsletter nr 02 / 2007

 
Twój Punkt Widzenia Newsletter

Drodzy Paneliści!

Spotykamy się już po raz drugi w Biuletynie panelu „Twój Punkt Widzenia”. Dwa tygodnie temu, gdy wysyłaliśmy do Was pierwszy numer, zastanawialiśmy się, jak go przyjmiecie. Dzięki informacjom zawartym w nadesłanych e-mailach wiemy, że spodobała Wam się zabawa w trzy pytania w części „Prawda czy fałsz?”. W tym numerze również znajdziecie tam kilka podchwytliwych zagadek. Oprócz tego, prezentujemy kolejną odsłonę rubryki „Ci szaleni naukowcy”. Głównym tematem numeru jest „Wolne oprogramowanie, czyli nie wszystko złoto, co płatne”. Pokażemy, że niekoniecznie trzeba wydawać ogromne sumy na to, co można mieć zupełnie za darmo. Smakoszom zaś serwujemy kilka słów o czekoladzie. Miłej lektury!



Wolne oprogramowanie, czyli nie wszystko złoto, co płatne

Nie ma nic za darmo. To stwierdzenie, choć powszechne, nie zawsze jest prawdziwe.. Okazuje się bowiem, że możemy wyposażyć swój komputer w niezbędne oprogramowanie, nie wydając na to ani złotówki. Co więcej, programy rozpowszechniane za darmo często okazują się bardziej funkcjonalne, niż te, które za duże pieniądze możemy kupić w sklepie. A jeśli potrafimy także programować, możemy w niektórych z nich legalnie dokonywać poprawek posługując się kodem źródłowym dostarczonym przez autorów.

Jednak nawet ci, którzy komputera używają tylko jako narzędzia pracy lub rozrywki, w jednym z licznych serwisów darmowego oprogramowania na pewno znajdą coś dla siebie. Warto zajrzeć na strony http://dobreprogramy.pl/, http://www.idg.pl/ftp/, http://www.komputerswiat.pl/download/, lub http://download.chip.pl/ (z wyjątkiem pierwszej, wszystkie są serwisami należącymi do pism komputerowych). Specjaliści twierdzą, że większość „domowych” zastosowań komputera nie wymaga posiadania płatnego oprogramowania.

Ruch na rzecz „wolnego oprogramowania” zaczął się już w latach 70-tych ubiegłego wieku. Od tej pory powstały różne rodzaje licencji udzielanej użytkownikom: freeware, GNU GPL, BSD, MIT i wiele ich odmian. Nie wdając się w szczegóły nazewnicze, można powiedzieć, że umożliwiają one użytkowanie programów bez wnoszenia opłat. Innym rodzajem licencji jest adware. Z jego pomocą można korzystać z oprogramowania bez opłat, a w zamian program zazwyczaj wyświetla reklamy – do niedawna tak działała np. przeglądarka Opera. Z kolei licencja shareware pozwala na bezpłatne wypróbowanie konkretnego programu.

Czym kierują się autorzy bezpłatnych programów, skoro nie chęcią zarobku? Czasem są miłośnikami programowania, jak choćby obywatel Bośni Irfan Skiljan, autor popularnej przeglądarki IrfanView. Nierzadko chodzi tylko o to, by pokazać światu swoje umiejętności. Czasem programiści działają po prostu w imię dobra publicznego. Na udostępnienie swoich produktów za darmo do użytku domowego decydują się także firmy, zarabiając na opłatach od użytkowników komercyjnych, chcących wykorzystać ich sprawdzone oprogramowanie - Tu w grę wchodzi wizerunek.

Jakie zatem zadania można więc wykonać za pomocą bezpłatnego oprogramowania? Jest ich bardzo wiele. Podstawą działania komputera jest system operacyjny. Większość tzw. dystrybucji (czyli rodzajów systemu Linux) jest darmowa. Także posiadacze najpopularniejszych w naszym kraju systemów z rodziny Windows mogą odnaleźć bezpłatne programy, jak choćby popularne przeglądarki Firefox i Opera, pakiety biurowe Open Office czy edytor AbiWord, programy antywirusowe Avast (bezpłatny do użytku domowego) i Clamwin. Wiele jest także darmowych komunikatorów internetowych, odtwarzaczy plików multimedialnych, kompresorów plików, programów do edycji grafiki, przeglądarek zdjęć, programów pocztowych, a także… gier. Wśród darmowego oprogramowania spotykamy też często „małe” programy mające ułatwiać lub uprzyjemniać korzystanie z komputera. Ich funkcje ciężko jest znaleźć wśród dużych, płatnych pakietów.


Rosa gwiazd – wzmaga żądze, uśmierza złe humory

Nadużywana prowadzi do nadwagi. Spożyta w odpowiednim momencie i w odpowiedniej ilości jest doskonałym źródłem energii. Kochają ją prawie wszyscy: zarówno dorośli, jak i dzieci. Regularnie zwalczają ją zaś dentyści. Czekolada, bo o niej będzie mowa, od wieków uchodzi za największy przysmak ludzkości.

Już w XVIII wieku uważano, że czekolada pita z umiarem, działa na organizm bardzo pozytywnie. Takiego zdania był m.in. Giovanni Maria Lancisi, lekarz papieski. Pewien Francuz, Louis Lemery twierdził, że „jest ona wzmacniająca, pokrzepiająca, przywraca utracone siły oraz wzmacnia człowieka, wspomaga trawienie, uśmierza złe humory, wzmaga miłosne żądze i powstrzymuje zgubne działania humorów”. Inny XVIII-wieczny autorytet medyczny, Antonio Lavedan (chirurg w hiszpańskim wojsku i autor wydanej w 1796 roku rozprawy o herbacie, kawie i czekoladzie) pod niebiosa wychwalał zalety czekolady, jako napoju przedłużającego życie. „Czekolada jest napojem boskim i niebiańskim, rosą gwiazd, nasieniem życia, boskim nektarem, napojem bogów, panaceum i lekiem na wszystko” - pisał medyk.

Dziś wiemy, że czekolada to nie tylko „słodka przyjemność”, ale przede wszystkim źródło bardzo cennych składników mineralnych. Między bajki można włożyć opinię, że to jedynie „kaloryczna bomba z opóźnionym zapłonem”. Właśnie czekolada jest idealnym źródłem energii i to nie tylko dla wspinaczy wysokogórskich. Przydaje się także w warunkach wytężonego wysiłku fizycznego. Cukry proste zawarte w słodkiej tabliczce wchłaniają się zaraz po zjedzeniu. A to zapewnia natychmiastowy zastrzyk energii. Szklanka gorącej czekolady pitnej, to także wspaniałe panaceum na depresję i złe samopoczucie w ogóle.

Czekolada nie tylko nie psuje zdrowia, ale wręcz je poprawia” – wbrew pozorom nie jest to slogan wymyślony przez branżę cukierniczą, a oficjalna wiadomość podana w czasie jednej z plenarnych sesji dorocznego kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Wspierania Nauki w Waszyngtonie. Prof. Louis Grivetti z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis sporządził nawet listę ok. 100 najrozmaitszych dolegliwości leczonych przez ostatnie kilkaset lat za pomocą kakao i czekolady! Na liście schorzeń znalazła się m.in. apatia, wyczerpanie nerwowe, kłopoty z trawieniem, anemia, znaczny spadek wagi i słaby apetyt.

Z kolei brytyjscy psycholodzy, znani z tego, że ponad wszystko cenią herbatę, ujawnili jeszcze inną, niezwykłą właściwość czekolady. Okazało się, że już samo wąchanie tego smakołyku uspokaja! Spośród wielu przebadanych zapachów produktów żywnościowych, tylko czekolada wyraźnie oddziałuje na nasz mózg.

Czekolada to wspaniałe źródło składników odżywczych. Zawiera białko, będące czynnikiem wzrostu i regeneracji organizmu. Jest bogata w węglowodany, magnez, żelazo, potas, wapń. Szczególnie ważny jest wapń: wzmacnia mięśnie, pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu systemu nerwowego, enzymów i krzepliwości krwi. Magnez natomiast odgrywa znaczącą rolę w uwalnianiu energii z pożywienia, jest też składnikiem budulcowym kości i uczestniczy w przekazywaniu bodźców nerwowych. Czekolada zawiera także żelazo, niezbędne w produkcji czerwonych krwinek i rozprowadzaniu w organizmie tlenu. Potas odpowiedzialny jest natomiast za prawidłowe funkcje komórek, nerwów i mięśni. Właściwe proporcje potasu i sodu mają duży wpływ na ciśnienie krwi oraz utrzymanie prawidłowego rytmu serca.

Prócz wymienionych mikroelementów, czekolada zawiera alkaloidy, czyli substancje organiczne znajdujące się w roślinach, które bardzo silnie oddziałują na organizm. Najważniejszym z nich jest teobromina pobudzająca pracę nerek, łagodny środek moczopędny. Niektórzy lekarze uważają, że teobromina i kofeina sprawiają, że można się od czekolady uzależnić. Jednak prawdopodobnie dzieje się tak za sprawą innej substancji, zwanej fenylotylaminą.

Jedno jest pewne - czekolada będąca tylko okazjonalną przystawką, a nie daniem głównym może poprawiać nastrój. Jeśli więc nie jesteście akurat na diecie, a nuży Was zima, sięgnijcie po kawałek „rosy gwiazd”.




W Newsletterze:

Wolne oprogramowanie, czyli nie wszystko złoto, co płatne
Rosa gwiazd – wzmaga żądze, uśmierza złe humory
Ci szaleni naukowcy: BHP połykacza mieczy

Prawda czy fałsz?

1. Szwedzcy piraci komputerowi chcą kupić pewien niewielki kraj, by wprowadzić tam prawo do wolnego ściągania plików z internetu.

2. Organizacja ICANN, zajmująca się np. nadzorem nad systemem DNS (administruje adresami IP, zarządza domenami i serwerami DNS), chce ponownie rozważyć wprowadzenie domeny .xxx dla stron z pornografią.

3. Najwięcej patentów w 2006 roku w Amerykańskim Urzędzie Patentowym zgłosiła firma Apple.



Ci szaleni naukowcy: BHP połykacza mieczy

Uczeni zajęli się dość „ostrym” problemem podrażnień gardła u połykaczy mieczy i doszli do wniosku, że im bardziej cyrkowiec skupia się na wykonywanej czynności, tym mniej narażony jest na przykre dolegliwości. W badaniach wzięło udział 46 zawodowych połykaczy używających w pracy rekwizytów o różnym kształcie, wykonanych z nierdzewnej stali. Miecze miały przynajmniej 38 cm długości i minimum 2 cm szerokości. Na postawie badań, uczeni opracowali coś w rodzaju instrukcji BHP dla połykaczy mieczy. Okazało się bowiem, że dolegliwości pojawiają się najczęściej w sytuacjach, gdy cyrkowiec używa na zmianę mieczy o różnym kształcie lub gdy rozpraszany jest np. przez siedzącą na ramieniu papugę. Nie odnotowano natomiast zależności między wzrostem połykacza, a długością miecza. Badani cyrkowcy średnio mieli po 31 lat, większość z nich była samoukami.


Prawda czy fałsz – odpowiedzi

1. Prawda. Wybór grupy związanej z serwisem The Pirate Bay padł na Sealandię, nieuznane do dziś przez wspólnotę międzynarodową państwo, założone w 1967 roku przez byłego oficera brytyjskiej armii, Roya Batesa na opuszczonej platformie przeciwlotniczej z II wojny światowej. Na razie piraci zbierają fundusze: mają nieco ponad 13 tys. dolarów. Syn założyciela, Michael Bates, wystawił kraj na sprzedaż za 100 mln dolarów.

2. Prawda. Ostatnia próba wprowadzenia domeny .xxx zakończyła się niepowodzeniem, bo zaprotestowała amerykańska administracja. Tym razem jednak ICANN zapewnia, że opracowała nowy projekt rozwiązania problemu i wprowadzenia pomysłu w życie. Argumentami „za” ma być łatwiejsza walka z zagrożeniami wśród młodszych użytkowników sieci, a także jasne oddzielenie stron z zawartością „dla dorosłych” od innych treści.

3. Fałsz. Od 14 lat rekordzistą patentowym jest IBM. W 2006 roku ta firma zdobyła 3621 amerykańskich patentów.



Twój Punkt Widzenia Newsletter
Interaktywny Instytut Badań Rynkowych Sp. z o.o.
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa
tel. (prefix) (22) 87 44 113


Masz problem z poprawnym wyświetleniem newslettera? Kliknij tutaj, aby otworzyć go w Twojej przeglądarce.

Powyższa wiadomość została wysłana przez system prenumeraty elektronicznej serwisu www.opinie.pl.
Jeśli nie chcesz otrzymywać naszego newslettera, kliknij na ten link, aby automatycznie wypisać się z naszej bazy danych: WYPISANIE